Jednym z najsłodszych dźwięków w sporcie jest przeciągłe swisnięcie kierowcy Rory'ego McIlroya uderzającego piłkę – bardziej jogiczny wydech niż gwałtowny trzask. Ale w piątek na 414-jardowym, par-4 dziewiątym dołku, McIlroy wciąż szukał wewnętrznego spokoju przy jednym nad par w turnieju, obserwując, jak tablica wyników zmienia się w morze czerwieni. Więc wyciągnął wielkiego psa. Galeria szemrała, McIlroy wystrzelił, a piłka ścisnęła się w powietrzu z prędkością 190 mil na godzinę, lecąc 403 jardy na green, 11 stóp od dołka.

„Szczerze mówiąc, moim planem było uderzyć na szczyt wzgórza i zagrać wedge'em”, powiedział. „Ale czasami pojawiają się okazje i trzeba je wykorzystać”. Niestety, nie mógł zastosować się do własnej recepty: putt na orła był niepewny i zszedł z birdie. To był jego runda w pigułce: władcze uderzenia kierowcą, średnie żelazka i zmarnowane szanse na birdie z odległości 10-20 stóp, co zmusiło go do zadowolenia się 67 – trzy pod par – podczas gdy Lucas Herbert i Sam Burns wyrównali rekord, notując 62.

„Głównym celem było być tu na weekend”, powiedział McIlroy. „Czuję, że zostawiłem kilka uderzeń na polu. Potem patrzysz na tablicę i widzisz kilka 62, i czujesz, że mogłeś zrobić trochę lepiej”. Przy jednym pod par przed trzecim dniem, nie wyklucza swoich szans, zauważając, że poza Camem Youngiem i Burnsem, niewielu na szczycie tabeli czuje się komfortowo oddychając zawrotnym powietrzem majora w dniu ruchu.

„Jest kilku facetów na górze, dla których będzie to pierwsze doświadczenie gry w prowadzeniu w majorze w weekend”, powiedział. „Jeśli jutro dobrze wystartuję, będę cztery lub pięć pod par, będę w grze”. Jego putting poprawił się w porównaniu z pierwszym dniem – kiedy zajmował 155. miejsce na 156 w strokes gained, tracąc trzy uderzenia do pola – ale wciąż czuje się niekomfortowo na kapryśnych greenach Birkdale. Przed drugą rundą szukał pomocy u guru puttowania, Brada Faxona, ale przyznaje, że jest jeszcze praca do wykonania.

„Wciąż próbuję rozgryźć te greeny”, powiedział. „Wczoraj uderzyłem kilka puttów, czułem, że uderzyłem dobrze, a one zrobiły coś zupełnie innego niż to, co widziałem w odczycie – to trochę niepokojące”. Tymczasem partner z grupy, Matt Fitzpatrick, nie przeszedł cuta przy czterech nad par, narzekając na losowość golfa linksowego: „Uderzyłem trzy piłki dokładnie tak, jak chciałem. Jedna jest w krzaku 30 jardów dalej. Jedna spadła z greenu po 15 sekundach. Taki jest golf linksowy”. Być może ta losowość daje McIlroyowi szansę – jeśli jego kierowca będzie dalej strzelał, a reszta jego gry zacznie też śpiewać.