Jim Chalmers ostrzegł Australijczyków, aby nie ekscytowali się zbytnio jego piątym budżetem, który określa jako „najbardziej odpowiedzialny” – czyli historycznie tłumaczy się to jako „przepraszam, tym razem nic za darmo”. Skarb państwa wykluczył natychmiastowe przedłużenie obniżki akcyzy na paliwo o 26 centów i ostudził nadzieje na dodatkowe ulgi podatkowe, bo najwyraźniej gospodarka nie jest jeszcze wystarczająco stresująca.
Gdy Rada Polityki Pieniężnej Banku Rezerw rozpoczęła swoje dwudniowe posiedzenie – które według większości ekonomistów zakończy się we wtorek trzecią z rzędu podwyżką stóp procentowych – Chalmers obiecał, że budżet odegra „pomocną, a nie szkodliwą rolę w walce z inflacją”. Obwinił wojnę USA-Izrael z Iranem za przyspieszenie presji inflacyjnej, dodając, że Australijczycy już płacą „bardzo wysoką cenę za tę wojnę na Bliskim Wschodzie”.
Skarb państwa powiedział, że budżet nie przedłuży tymczasowego obniżenia o połowę federalnej akcyzy na paliwo, zauważając, że ceny benzyny spadły „znacznie” z marcowych maksimów – co jest trochę jak powiedzenie, że przestali cię bić po twarzy tak mocno jak wcześniej. Pozostawił jednak drzwi otwarte na ewentualne przedłużenie, jeśli gospodarka pogorszy się szybciej niż oczekiwano, bo nic tak nie mówi „najbardziej odpowiedzialny” jak plan awaryjny na katastrofę.
Partia Pracy szykuje się do ogłoszenia zmian w zniżce podatku od zysków kapitałowych i zasadach ujemnego dźwigni finansowej, mimo że Anthony Albanese wyraźnie wykluczył zmiany w ujemnym dźwigni przed wyborami. Chalmers bronił fikołka, mówiąc, że obowiązkiem rządu jest „dostosowanie budżetu do warunków”, co w politycznym języku oznacza „zmieniliśmy zdanie, pogódźcie się z tym”. Twierdził, że zaufanie buduje się poprzez podejmowanie właściwych decyzji i wyjaśnianie, dlaczego doszło się do innego poglądu – twierdzenie, które prawdopodobnie zostanie przetestowane przez wyborców pamiętających pierwotną obietnicę.
Skarb państwa zaznaczył również, że proponowane zmiany w podatkach inwestorów nie zostaną wykorzystane do sfinansowania dodatkowych ulg podatkowych dla pracowników, bo to miałoby zbyt wiele sensu. Zamiast tego Partia Pracy polega na już ogłoszonych obniżkach podatków – obniżeniu najniższej stawki podatku dochodowego z 16% do 15% od połowy 2026 roku, a następnie do 14% od połowy 2027 roku – co przyniesie co najwyżej 268 dolarów ulgi w następnym roku podatkowym i 538 dolarów w kolejnym. To mniej więcej tyle, żeby kupić torbę zakupów, pod warunkiem że zrezygnujesz z tostów z awokado.
Chalmers przypomniał wszystkim, że rząd obniża podatki – tylko robi to bardzo powoli, jak żółw, który utknął w korku.