Galaktyczne wypuklenie Drogi Mlecznej, ta gęsta, bulwiasta okolica wokół centrum naszej galaktyki, to kosmiczny odpowiednik wagonu metra w godzinach szczytu – wypełniony gwiazdami, planetami i okazjonalnym swobodnie unoszącym się obiektem, który zgubił drogę do domu. Przez dziesięciolecia astronomowie przyglądali mu się za pomocą wszystkiego, od teleskopów naziemnych po Kosmiczne Teleskopy Hubble'a i Jamesa Webba NASA. Ale wkrótce Kosmiczny Teleskop Nancy Grace Roman NASA będzie pierwszym, który uczyni badanie tej zatłoczonej dzielnicy kluczową częścią swojej misji, obiecując przebadać miliony gwiazd i odkryć tysiące nowych egzoplanet. Bo najwyraźniej wszechświat nie pokazał nam jeszcze wszystkich swoich sztuczek.
Aby pomóc Romanowi ogarnąć ten galaktyczny bałagan, astronomowie użyli Hubble'a do obserwacji wielu tych samych obszarów wypuklenia, które Roman będzie badał w swoim głównym przeglądzie czasowym Galaktycznego Wypuklenia. Porównując dane Hubble'a zebrane miesiące lub lata wcześniej – bo cierpliwość jest cnotą, zwłaszcza w astronomii – ze świeżymi zdjęciami Roma, mają nadzieję dokładniej interpretować obserwacje Roma. Roman ma wystartować najwcześniej na początku września 2026 roku, co daje wszystkim mnóstwo czasu na dokończenie krzyżówek.
„Najwyższym priorytetem naszego przeglądu Hubble'a jest pokrycie jak największego obszaru nieba” – powiedział Sean Terry, kierownik projektu i adiunkt z University of Maryland, College Park oraz Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda NASA. Artykuł szczegółowo opisujący pracę zespołu został opublikowany 11 maja 2026 roku w Astrophysical Journal, bo najwyraźniej nie wystarczy po prostu skierować teleskopy na coś – trzeba to jeszcze zapisać.
Wiele układów planetarnych w Drodze Mlecznej zaczyna się jak nasz Układ Słoneczny: kosmiczna chmura gazu zapada się, gwiazda rośnie, a wokół niej formują się planety. Ale w niektórych układach sprawy idą w bok – dosłownie – i planeta zostaje wyrzucona, stając się „planetą tułaczem” wędrującą po galaktyce jak kosmiczny włóczęga. Przegląd czasowy Galaktycznego Wypuklenia Roma ma wykryć setki takich planet tułaczy, a także wcześniej niewidziane izolowane gwiazdy neutronowe, a nawet czarne dziury o masach podobnych do naszego Słońca. Tylko zwykłe kosmiczne polowanie na skarby.
Przegląd będzie składał się z sześciu 72-dniowych sezonów obserwacyjnych, podczas których Roman będzie robił zdjęcie co 12 minut dużego fragmentu wypuklenia – około 1,7 stopnia kwadratowego, czyli obszaru 8,5 pełni Księżyca. Choć wykryje różnorodne cele, przegląd jest zoptymalizowany do poszukiwania konkretnego typu zdarzeń znanego jako mikrosoczewkowanie. Zdarzenia mikrosoczewkowania występują, gdy światło odległego obiektu zostaje zakrzywione przez masę bliższego obiektu na linii widzenia, w znacznie mniejszej skali niż soczewkowanie galaktyczne. Zasadniczo jest to sposób wszechświata na zabawę w chowanego z egzoplanetami.
„Wspaniałą rzeczą w mikrosoczewkowaniu jest to, że będziemy mogli przeprowadzić pełny spis obiektów tak małych jak Mars, które poruszają się między nami a tymi polami w wypukleniu, bez względu na to, czym są” – powiedział współautor Jay Anderson z Space Telescope Science Institute w Baltimore. Bo kiedy robisz spis, nie dyskryminujesz – nawet obiekty wielkości Marsa są liczone.
Gdy teleskop obserwuje obiekt soczewkujący, taki jak jasna gwiazda, wyrównujący się z gwiazdą w galaktycznym wypukleniu, trudno jest stwierdzić, z której gwiazdy pochodzi światło. Kluczowy jest czas: jeśli astronomowie mogą zidentyfikować źródła światła osobno przed wystąpieniem zdarzenia mikrosoczewkowania, rozplątanie ich staje się znacznie łatwiejsze. Aby zebrać dane przed Romanem, astronomowie użyli Hubble'a do przeprowadzenia zakrojonego na szeroką skalę przeglądu rozpoczętego wiosną 2025 roku, obejmującego większość tego samego obszaru, który będzie obserwował Roman. Ten przegląd jest nawet większy niż dwa poprzednie projekty (każdy o powierzchni około 0,5 stopnia kwadratowego), które dały największą mozaikę Hubble'a – mozaikę galaktyki Andromedy, której złożenie zajęło ponad 10 lat. Najwyraźniej astronomowie nie boją się odrabiania prac domowych.
„Głównym celem tych obserwacji jest możliwość zidentyfikowania obiektów, które biorą udział w”