W oszałamiającym obrocie wydarzeń, który sprawił, że polityczni komentatorzy gorączkowo przeglądają podręczniki historii, Walia wkrótce otrzyma swojego pierwszego premiera z Plaid Cymru. Rhun ap Iorwerth, lider Plaid, obejmie najwyższe stanowisko po tym, jak trzy inne partie w Senedd zdecydowały się poprzeć jego nominację lub, w geście krzyczącym 'entuzjazm', po prostu wstrzymały się od głosu.

Plaid, z 43 mandatami, i Reform, z 34, są teraz jedynymi dużymi partiami w Cardiff Bay, co jest zdaniem, które kilka lat temu brzmiałoby jak dystopijny sen. Głosowanie w Senedd, które może odbyć się już we wtorek, wymaga, aby ap Iorwerth otrzymał więcej głosów niż jakikolwiek inny kandydat, a nie większość wszystkich członków Senedd. Tak więc technicznie może wygrać zwykłą większością głosów, co jest trochę jak wygranie wyścigu przez bycie jedynym, który się nie potknął.

Ale jest haczyk, bo zawsze jest haczyk. Wybór Llywydda (przewodniczącego) i jego zastępcy może opóźnić potwierdzenie do środy. Dzieje się tak, ponieważ zgodnie z zasadami jeden przewodniczący musi pochodzić z partii rządzącej, a jeden z opozycji, chyba że dwie trzecie Senedd zgodzi się na odstępstwo od tej zasady. I zgadnijcie co? Reform, w ruchu, który nie dziwi absolutnie nikogo, powiedział Plaid, że się na to nie zgodzi.

Ken Skates, tymczasowy lider Partii Pracy po tym, jak Eluned Morgan straciła mandat, zapowiedział, że jego grupa wstrzyma się od głosu, podobnie jak jedyna posłanka Lib Dem Jane Dodds. Tymczasem Partia Zielonych, z dwoma członkami, poprze ap Iorwertha, co oznacza, że dosłownie nie można go zablokować. Lider Zielonych Anthony Slaughter nazwał to 'oczywistą decyzją', powołując się na 'jasny mandat' Plaid i potrzebę 'postępowej polityki w Walii'. Bo nic tak nie mówi 'postępowość' jak partia istniejąca od 1925 roku, która w końcu dostaje szansę na najwyższe stanowisko.

W weekend ap Iorwerth powiedział, że chce, aby Plaid rządziła samodzielnie, a nie w koalicji, co jest albo odważnym posunięciem, albo desperacką próbą uniknięcia dzielenia się światłem reflektorów. Obiecał również 'napiętnować' brytyjski rząd Partii Pracy, jeśli nie 'zrobią właściwej rzeczy dla Walii' i 'podjąć walkę' z premierem Sir Keirem Starmerem. Więc, wiecie, kolejny dzień w nieco mniejszym i bardziej deszczowym rodzeństwie Westminsteru.

Tymczasem Paul Davies z torysów i Huw Irranca-Davies z Partii Pracy obaj ubiegają się o stanowisko Llywydda, bo kto nie chciałby przewodniczyć parlamentowi, w którym dwie największe partie to Plaid i Reform? Irranca-Davies, wkrótce były zastępca pierwszego ministra, twierdzi, że jego 'długie i głębokie doświadczenie' czyni go idealnym kandydatem. Paul Davies mówi, że też by chciał, ale będzie potrzebował poparcia albo Plaid, albo Reform, co jest jak proszenie wegetarianina o poparcie steakhouse'u.

W innych wiadomościach, członek Reform Llŷr Powell potwierdził, że nominują swojego lidera, Dana Thomasa, na pierwszego ministra, co jest trochę jak przynoszenie noża na pojedynek na pistolety, ale hej, ktoś musi przegrać. Konserwatyści mają się spotkać w poniedziałek, aby zdecydować o swoim stanowisku, bo najwyraźniej nie mieli jeszcze wystarczająco dużo spotkań.

Więc proszę bardzo. Walią wkrótce pokieruje pierwszy minister z Plaid Cymru, a świat się nie skończył. Jeszcze.