Woda zbiera wszystkie pochwały. Gdy firmy gamingowe chcą pochwalić się nową technologią graficzną, robi się mokro; fale rozbijające się tylko dzięki najnowszym silnikom fizycznym, czy kałuże odbijające otoczenie dzięki ray tracingowi. Ale w śniegu jest coś wyjątkowego. Może nie jest tak imponujący technicznie jak woda, ale jeśli chodzi o tworzenie nastroju w grze, śnieg potrafi być bardzo potężny. A dwa niedawne wydania – "Muminek: Zimowe Ciepło" i "Żaba Nienawidzi Śniegu" – doskonale oddają, do czego zdolny jest śnieg.

Zacznijmy od Muminków. "Zimowe Ciepło" to druga gra oparta na kultowych fińskich baśniowych stworzeniach, ale, jak sugeruje tytuł, tym razem akcja toczy się podczas mroźnej skandynawskiej zimy. Wcielasz się w Muminka, jedyne dziecko w rodzinie pucołowatych trolli bardziej przypominających stojące hipopotamy. Zwykle o tej porze roku rodzina śpi, hibernując przez ponurą zimę. Ale coś obudziło go wcześniej, a gra śledzi jego przygody, gdy poznaje świat w czasie, gdy normalnie śpi.

Jako gra, "Zimowe Ciepło" jest dość prosta. Aby przywrócić wiosnę i zająć się czymś, gdy rodzice śpią, Muminek staje się gońcem dla wszystkich w dolinie. Oznacza to eksplorację w poszukiwaniu każdego, kto potrzebuje pomocy, czy to szczeniaka uwięzionego w górach, czy tajemniczych stworzeń potrzebujących pomocy przy ognisku. Zbierasz drewno, goniąc ptaki, a nawet ratujesz uroczego gadającego psa. Gra jest niezwykle łatwa do opanowania, co sprawia, że nadaje się dla wszystkich grup wiekowych; moja 10-letnia córka i ja graliśmy w nią razem, przekazując sobie kontroler, jakbyśmy czytali książkę z obrazkami.

To, co naprawdę wyróżnia "Zimowe Ciepło", to atmosfera. Ma ręcznie rysowany wygląd, jakby książki o Muminkach ożyły, ale wiele nastroju wynika z pogody. Ta gra jest zimna. U mnie w południowym Ontario jest słoneczna wiosna, a jednak gdy gram w "Zimowe Ciepło", czuję potrzebę otulenia się kocem i kubkiem czegoś gorącego z powodu śniegu.

Śnieg pojawia się w grze na wiele sposobów. Musisz odśnieżać ścieżki, odkopywać zagubione przedmioty (a w jednym przypadku grupę dzieci), toczyć wielkie kule, by tworzyć mosty, a nawet brać udział w prawdziwych bitwach na śnieżki. Podczas jednej z bardziej intensywnych sekwencji musisz nieść wspomnianego psa w bezpieczne miejsce, unikając wiatrów zawiei śnieżnej. Śnieg służy nawet jako narzędzie nawigacji; twoje ślady są trwałe, co ułatwia zobaczenie, gdzie już byłeś i gdzie jeszcze musisz zbadać. Wszystko to razem nadaje grze wyraźnie zimowy charakter.

"Żaba Nienawidzi Śniegu" z kolei nie jest już taka spokojna. To roguelike, w którym grasz jako żaba, która nienawidzi śniegu, ponieważ jest nim całkowicie otoczona. Na początku każdej rozgrywki znajdujesz się w ciepłej bańce, która służy jako oaza w mroźnym krajobrazie. Celem jest wyjście, eksploracja i przetrwanie wystarczająco długo, by znaleźć ukryte drzwi otwierające kolejny obszar. Eksploracja oznacza radzenie sobie z niebezpieczeństwami śniegu. Musisz przekopywać się przez ogromne ściany śniegu otaczające żabę i okresowo wracać do bazy, by się ogrzać, w przeciwnym razie umrzesz z wychłodzenia.

Podczas eksploracji znajdziesz złoto, które możesz wykorzystać do ulepszenia umiejętności, a także nowy sprzęt, który pomoże ci posunąć się dalej. Choć zaczynasz kopać małymi żabimi łapkami, z czasem zdobędziesz łopatę, szalik, który utrzyma cię w cieple na dłużej, oraz narty, które pozwolą ci poruszać się szybciej. Wszystko jest losowe, ale istnieje zaskakująco duże drzewo umiejętności, które pozwala dostosować żabę do własnych potrzeb. Wkrótce będziesz mieć niszczycielski miotacz ognia i kojący kubek herbaty.

"Żaba Nienawidzi Śniegu" ma dwa główne tryby. Pierwszy to bardziej tradycyjna struktura roguelike, w której pojawiają się przeciwnicy.