W procesie, który stał się bitwą ekspertów, prokuratorzy powołali dwóch świadków, którzy twierdzą, że Lindsay Clancy, matka z Massachusetts oskarżona o zabicie trójki swoich dzieci w styczniu 2023 roku, dokładnie wiedziała, co robi. Ława przysięgłych ma rozpocząć obrady w piątek, a sprawa sprowadza się do tego, czy Clancy cierpiała na psychozę poporodową w czasie zabójstw.
Psycholog sądowy Kirk Heilbrun, zatrudniony przez prokuraturę, zeznał, że Clancy była "prawnie odpowiedzialna" za śmierć swoich dzieci: 8-miesięcznego Callana, 3-letniego Dawsona i 5-letniej Cory. "Zachowała świadomość bezprawności zabijania innych, w tym własnych dzieci" – powiedział Heilbrun, dodając, że jej "świadomość moralna" była uwarunkowana pragnieniem, aby nie zostawiać dzieci za sobą, gdyby umarła. Powiedział też, że każdy jej krok, w tym zabranie dzieci do piwnicy, był decyzją, malując obraz premedytacji.
Jednak w trakcie przesłuchania krzyżowego Heilbrun przyznał, że zarobił około 54 000 dolarów za 180 godzin pracy nad sprawą, a kolejne wpływy są prawdopodobne, oraz że nie ma doświadczenia w leczeniu poporodowych zaburzeń psychicznych. Jego zeznania były tak kontrowersyjne, że w pewnym momencie ogłoszono przerwę po gorącej wymianie zdań z adwokatem Clancy, Kevinem Reddingtonem, który oskarżył Heilbruna o nieprzeczytanie jej dokumentacji medycznej. Reddington zażądał również unieważnienia procesu po tym, jak Heilbrun wspomniał o katolickiej wierze Clancy, co sędzia nazwał "absolutnie niewłaściwym obszarem zeznań" i nakazał ławie przysięgłych zignorować tę uwagę.
Następnie prokuratorzy powołali psychiatrę sądowego Gregory'ego Saathoffa, związanego z FBI i Uniwersytetem Wirginii, który zauważył, że nietypowe było, iż Clancy nie zgłaszała słyszenia głosów przed zabójstwami, a głosy ustały po nich. Znalazł też niespójności w jej relacji. Saathoff, w przeciwieństwie do Heilbruna, twierdził, że nie otrzymał zapłaty za swoje zeznania i że leczył kobiety, które zabiły swoje dzieci.
Obrona przedstawiła jednak własnych ekspertów, którzy doszli do wniosku, że Clancy była "wyraźnie psychotyczna" i nie kontrolowała swoich działań. Dr Phillip Resnick, psychiatra sądowy i ekspert ds. dzieciobójstwa, zeznał, że Clancy była "jak marionetka, a ktoś inny pociągał za sznurki". Inny świadek obrony, psycholog Paul Zeizel, powiedział, że Clancy "nie miała świadomości bezprawności swojego czynu".
Clancy sama przyjęła się do szpitala psychiatrycznego McLean na tygodnie przed morderstwami, a bezsporne jest, że udusiła swoje dzieci, zanim wyskoczyła z okna na drugim piętrze, co spowodowało jej paraliż. Proces, który trwał ponad miesiąc, zbliża się ku końcowi; mowy końcowe zaplanowano na czwartek, a obrady ławy przysięgłych mają rozpocząć się w piątek. Sędzia William Sullivan wezwał przysięgłych do zachowania otwartego umysłu, dopóki nie usłyszą wszystkich dowodów, prawa i mów końcowych – bo, jak im przypomniał, "Nie usłyszeliście jeszcze wszystkiego, prawda?"