Znalezienie przyzwoitego laptopa poniżej 500 dolarów było już herkulesowym zadaniem przed wielkim kryzysem pamięci RAM (nazywamy to RAMageddonem, to jest rzecz). Budżetowe maszyny były zwykle obciążone tanim sprzętem i układami, które były przestarzałe, zanim jeszcze opuściły fabrykę. To właśnie dlatego MacBook Neo był takim przełomem: oferował solidną jakość wykonania i wydajność zaczynającą się od 599 dolarów. Laptopy z Windowsem nie mogły konkurować. Nawet przy obecnej cenie 699 dolarów pozostaje punktem odniesienia.

Wchodzi Chuwi, nazwa, którą możesz rozpoznać z niejasnych reklam lub wcale. Ogłosili laptopa z Windowsem za 450 dolarów z aluminiową obudową i nowym procesorem Intel Wildcat Lake. Zbyt piękne, aby było prawdziwe? Spoiler: tak jest.

UniBook występuje w jednej wersji: 14-calowy wyświetlacz, procesor Intel Core 3 304, 8 GB wlutowanej pamięci RAM i wymienny dysk SSD 256 GB. Ten układ to najniższy szczebel drabiny Wildcat Lake, z zaledwie pięcioma rdzeniami: jednym rdzeniem wydajności i czterema rdzeniami efektywności. Zintegrowana grafika? Pojedynczy rdzeń GPU. Dla porównania, A18 Pro w MacBooku Neo ma sześć rdzeni CPU i pięć rdzeni GPU - prawdziwy hot rod.

UniBook jest dobry do podstawowego przeglądania internetu, e-maili i komunikatorów, ale wszystko bardziej wymagające sprawia, że czuje się, jakby brnął przez melasę. Benchmarki potwierdzają słabość układu. MacBook Neo niszczy go w testach jednordzeniowych, wielordzeniowych i graficznych. Nasz test eksportu 4K w Adobe Premiere zajął ponad godzinę na UniBooku (przynajmniej nie zawiesił się). Neo robi ten sam eksport w mniej niż 10 minut. Jedynym obszarem, w którym UniBook wygrywa, jest nieco szybszy dysk SSD - małe pocieszenie.

Ale ta szybsza pamięć masowa nie uratuje go przed wąskim gardłem 8 GB RAM. Windows 11 pożera pamięć, używając 4,6 do ponad 5 GB zaraz po świeżym restarcie bez otwartych aplikacji. Dodaj pół tuzina kart Chrome, kilka komunikatorów i serwis streamingowy muzyki, a dojdziesz do 7 GB. Popchnięcie dalej - ponad 20 kart na wirtualnych pulpitach - spowodowało awarię Chrome. Tymczasem transfery plików spowalniały wszystko do pełzania, a menu Start lub aplikacja kalkulatora przestawały reagować podczas importów w Lightroom Classic.

Nawet podstawowe interakcje są nieprzyjemne. Ekran jest wyblakły, pokrywa tylko 64% przestrzeni kolorów sRGB, a przy 300 nitach jest ciemny. Ale to touchpad jest prawdziwym złoczyńcą: jest tak sztywny w klikaniu, że cała obudowa się ugina. Stukanie działa, ale czuje się luźne i zawodne przy klikaniu prawym przyciskiem lub przeciąganiu. Po kilku dniach byłem fizycznie i psychicznie wyczerpany samym klikaniem - co, jak wiesz, jest dość ważne w laptopie.

Głośniki są obrazą dla muzyki i każdego w zasięgu słuchu - piskliwy bałagan. Telefon w kieszeni brzmi pełniej. Kamera 720p jest nieco lepsza, ale wciąż obraźliwa, z niską rozdzielczością i zielonym odcieniem. W słabym oświetleniu stajesz się ciemną plamą. Współpracownicy zaczęli witać mnie słowami: "Och, musisz być na Chuwi", co jest jak usłyszenie, że wyglądasz na zmęczonego.

Jest kilka jasnych punktów. Bateria jest przyzwoita - do 10 godzin przy lekkich zadaniach, takich jak e-maile i przeglądanie internetu. Klawiatura jest podświetlana i akceptowalna, choć brak blokady klawiszy funkcyjnych oznacza, że regulacja głośności lub jasności wymaga kombinacji dwóch klawiszy. A wybór portów jest zaskakująco hojny: pięć portów USB (wszystkie 5 Gbps, niestety), HDMI 1.4b (ograniczone do 30 Hz przy 4K), microSD, a nawet gniazdo ethernet.

Największa niespodzianka? Początkowa cena. Ale wszelkie oszczędności są równoważone przez potrzebę zakupu akcesoriów lub całkiem nowego laptopa. Testowałem HP OmniBook 3 za około 500 dolarów i to była ulga. Nawet jego budżetowy układ Snapdragon X ma osiem rdzeni, dwa razy więcej pamięci RAM i pamięci masowej oraz lepszą baterię. Acer Aspire 14 AI, często w okolicach 600 dolarów, jest również znacznie lepszy za 155 dolarów więcej, z szybszymi portami, podwójną pamięcią RAM i pamięcią masową oraz układem, który poradzi sobie z niezależnymi grami.

Nie sprawia mi radości ogłaszanie, że Chuwi UniBook jest zły. Chcę tanich, przyzwoitych laptopów, zwłaszcza od mniej znanych marek. Ale status Chuwi jako nowicjusza rodzi pytania o wsparcie - brak serwisu w USA