W ruchu, który z pewnością nie zaskoczy absolutnie nikogo, Federalna Komisja Handlu (FTC) i Zillow ogłosiły ugodę kończącą sprawę antymonopolową dotyczącą 'partnerstwa' z 2025 roku między Zillow a Redfin. Pamiętacie to? To, w którym Zillow zgodził się płacić Redfinowi za syndykację swoich ogłoszeń, podczas gdy Redfin zobowiązał się zrezygnować z własnych umów reklamowych i obiecać nie konkurować z Zillow w zakresie ogłoszeń dla budynków wielorodzinnych. Bo nic tak nie mówi 'wolny rynek' jak płacenie konkurentowi za zaprzestanie konkurencji.

Proponowana ugoda FTC jest swego rodzaju kompromisem: Redfin może nadal syndykować ogłoszenia najmu z Zillow, ale teraz jest 'wolny od antykonkurencyjnych ograniczeń' z pierwotnej umowy. Innymi słowy, mogą dalej bawić się razem, ale kajdanki są zdjęte. Dodatkowo, Redfin musi wznowić własną działalność reklamową w zakresie ogłoszeń najmu, którą wygodnie zwinął w ramach całego 'partnerstwa'.

Daniel Guarnera, dyrektor Biura Konkurencji FTC, nadał temu pozytywny wydźwięk, mówiąc, że ugoda 'przynosi najemcom i firmom zarządzającym nieruchomościami lepsze, szybsze i bardziej pewne rezultaty, niż moglibyśmy osiągnąć po wygraniu procesu'. Co jest wymyślnym sposobem powiedzenia, że uniknęli długiej, kosztownej batalii sądowej i po prostu zgodzili się na coś, co dobrze wygląda na papierze.

A prokuratorzy generalni stanów Arizona, Connecticut, Nowy Jork, Wirginia i Waszyngton również podpisali proponowaną ugodę, bo gdy walczysz z wielką, złą technologią, chcesz mieć całą bandę regulatorów.

Ta ugoda wpisuje się w trend z administracji Trumpa polegający na rozstrzyganiu głośnych spraw dotyczących złego zachowania firm, jak sprawa Live Nation-Ticketmaster czy ta przeciwko Realpage. Bo po co iść do sądu, skoro można się ugodzić i przejść do następnej sprawy?