W zdumiewającym obrocie wydarzeń, który nie zaskoczy nikogo, kto kiedykolwiek słyszał o Ustawie o Czystej Wodzie, wydra została zauważona w Bronx River po raz pierwszy od ponad wieku. Tak, dobrze czytasz: rzeka, która kiedyś była w zasadzie otwartym kanałem ściekowym, jest teraz wystarczająco czysta, aby utrzymać stworzenie wymagające czystej wody i obfitości ryb. Kto by pomyślał?

Północnoamerykańska wydra rzeczna została uchwycona przez kamerę z czujnikiem ruchu w czerwcu przez RJ Hawkinsa, naukowca z Towarzystwa Ochrony Dzikiej Przyrody w zoo na Bronksie. To pierwsze udokumentowane obserwacje wydry rzecznej w Bronx River od początku XX wieku. Hawkins był zrozumiale podekscytowany: "Kiedy po raz pierwszy przeglądałem zdjęcia, nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Świadomość, że to może być pierwsza udokumentowana wydra rzeczna na Bronksie od pokoleń, była niesamowitym momentem." Zauważył również, że pokazuje to, dlaczego długoterminowe monitorowanie dzikiej przyrody i działania na rzecz odnowy środowiska mają znaczenie - przypuszczalnie dlatego, że bez nich masz po prostu rzekę pełną starych opon i krwi zwierzęcej.

W dawnych czasach Bronx River była prawdziwym rajem dla wydr, ale potem pojawili się ludzie i pomyśleli: "Wiecie, co poprawiłoby tę rzekę? Chemikalia, olej i nieoczyszczone ścieki." I tak wrzucili to wszystko i więcej do wody, zamieniając ją w coś w rodzaju smoothie z odpadów przemysłowych. Wydry, co zrozumiałe, wyniosły się. Ale dzięki Ustawie o Czystej Wodzie i dziesięcioleciom działań ochronnych rzeka wróciła do formy. Bobry wróciły w 2007 roku po 200-letniej nieobecności, a teraz wydra pojawiła się, aby obejrzeć nowe lokum.

Zanim jednak zaczniesz planować imprezę z obserwacją wydr, zauważ, że pojedyncza obserwacja nie potwierdza stałej populacji. Ale to obiecujący znak dla rzeki, która jest jedyną słodkowodną rzeką Nowego Jorku. I bądźmy szczerzy, po dziesięcioleciach traktowania jej jak wysypisko śmieci, rzeka zasługuje na trochę wydrzanej miłości. Wydry rzeczne, nawiasem mówiąc, mogą dorastać do 5 stóp długości, mają ogony stanowiące 40% ich ciała i potrafią wrzeszczeć tak głośno, że słychać je z odległości 1,5 mili. Więc jeśli zobaczysz jedną, może nie spłosz jej.

Craig Piper, dyrektor zoo na Bronksie, podsumował to ładnie: "Są momenty w ochronie przyrody, które przypominają nam, dlaczego ta praca ma znaczenie, a to jest jeden z nich." Rzeczywiście, to zwycięstwo dla dzikiej przyrody i ludzi - oraz dla każdego, kto ceni prostą przyjemność, jaką jest brak rzeki pachnącej rzeźnią.