Ulubieni bostońscy dostawcy slowcore'owej melancholii, Horse Jumper of Love, świętują 10. rocznicę swojego debiutanckiego albumu jedynym sposobem, jaki zna zespół w 2025 roku: wznawiając go z masą rzeczy, o które nikt nie prosił, ale wszyscy po cichu będą chcieli. Edycja deluxe, ukaże się 25 września nakładem Run for Cover, zawiera zremasterowane oryginały, niepublikowane utwory, dema i alternatywne wersje. A ponieważ wszechświat ma poczucie humoru, wykopali też 'Heather', piosenkę nagraną w 2013 roku, która najwyraźniej była zbyt surowa na oryginalne wydanie - teraz świat może ją usłyszeć.
Oryginalny album, wydany przez Disposable America, stał się undergroundowym filarem scen DIY slowcore i shoegaze dzięki czystemu przekazowi pocztowemu - bo nic nie mówi 'DIY' jak zespół, który w notatkach na okładce wymienia ochroniarza z muzeum. Wersja deluxe to winyl 2xLP, do którego dołączono tabulaturę dziewięciu oryginalnych piosenek narysowaną ręcznie przez gitarzystę-wokalistę Dimitriego Giannopoulosa, esej o powstawaniu albumu, zdjęcia z pierwszych tras, skany ręcznie pisanych notatek-przebojów, które Giannopoulos pisał pracując jako ochroniarz w muzeum, i - uwaga - 'jeden sekret'. Bo nic nie mówi 'tajemniczo' jak zespół, który istnieje od dekady i nadal nie może się oprzeć dobremu drażnieniu.
Ale to nie wszystko. Zespół wyrusza też w trasę po Ameryce Północnej i Europie, podczas której zagra swój debiutancki album w całości - bo czemu by nie przeżyć młodości na nowo przed obcymi? Odcinek w USA i Kanadzie zaczyna się 25 września na Brooklynie w Warszawie i wiedzie przez Los Angeles (The Regent), Austin (Antone's), Chicago (dwa wieczory w Empty Bottle, bo jedna noc slowcore to za mało), Detroit, Toronto i Montreal, kończąc 23 października. Potem, po krótkiej przerwie na złapanie oddechu, lecą do Londynu na listopadową wyprawę po Europie, z przystankami na Pitchfork Festival w Londynie, oraz koncertami w Bristolu, Manchesterze, Birmingham, Glasgow, Paryżu, Brugii, Amsterdamie, Berlinie, Atenach, Salonikach, Sofii, Bukareszcie, Lizbonie, Barcelonie, Madrycie i Dublinie. Bo jeśli już masz być melancholijny, rób to międzynarodowo.
Dla tych, którzy prowadzą notatki w domu, lista utworów edycji deluxe zawiera 22 piosenki, w tym oryginalne dziewięć, plus perełki jak 'Heather (2013)', 'Hole (Electric)', 'Ugly Brunette (4-Track)' i złowieszczo zatytułowany 'Trees or Tape Hiss'. To skarbnica dla kolekcjonerów i ból głowy dla każdego, kto myślał, że zna album na pamięć. A jeśli zastanawiasz się, co to jest 'tab book', to jest dokładnie to, co brzmi: taby gitarowe, rysowane ręcznie, bo nawet w erze cyfrowej jest coś uroczego w zespole, który nadal myśli w papierze.
Więc zaznacz w kalendarzu, zarezerwuj loty i przygotuj się na usłyszenie 'Spaceman' na żywo po raz setny - bo Horse Jumper of Love są zdeterminowani, abyś nigdy nie zapomniał ich debiutu, nawet gdybyś próbował.