Tragedia na jeziorze Kariba w Zimbabwe: liczba ofiar wzrosła do 68, bo po co komu kapoki
Jezioro Kariba w Zimbabwe pochłonęło 68 ofiar w katastrofie przeciążonego promu, co po raz kolejny udowadnia, że limity pojemności to raczej sugestie, a kapoki służą do ozdoby.
Dwadzieścia dwa kolejne ciała wydobyto z miejsca katastrofy łodzi na jeziorze Kariba, co podnosi liczbę ofiar śmiertelnych do ponurych 68 – poinformowała w sobotę policja Zimbabwe. Bo najwyraźniej, kiedy upychasz na promie 114 dorosłych, pięciu członków załogi i nieujawnioną liczbę dzieci – mimo że był on dopuszczony do przewozu tylko 90 osób – morze (czy jezioro) ma tendencję do sprzeciwu.
Prom wywrócił się we wtorek na jeziorze Kariba, które leży na granicy z Zambią. Śledztwo sugeruje, że był przeciążony, gdy przewrócił się podczas silnego wiatru. Przeciążony? Nie mów. To prawie tak, jakby przekroczenie limitu pasażerów o co najmniej 24 dusze mogło mieć z tym coś wspólnego.
Wśród ofiar jest osiemnaścioro dzieci, co czyni tę katastrofę prawdopodobnie najbardziej śmiertelną w historii Zimbabwe. Większość pasażerów to mieszkańcy wiosek i handlarze ryb, którzy mieszkali wokół jeziora, prawdopodobnie po prostu próbowali wrócić do domu lub sprzedać swój połów, a nie stać się statystyką.
Pułkownik Joseph Muchechesi, dowódca pułku łodzi biorącego udział w akcji poszukiwawczej, powiedział: „Jak dotąd dziś udało nam się wydobyć 22 ciała. Jesteśmy przekonani, że uda nam się wydobyć wszystkie ciała.” Pewność siebie jest miła, ale nie przywraca zmarłych.
Jednostka ochrony ludności poinformowała w środę, że uratowano 77 osób, co jest czymś, choć blednie w porównaniu z 68 potwierdzonymi ofiarami śmiertelnymi i prawdopodobieństwem kolejnych.
Setki ludzi zgromadziły się w szpitalu powiatowym w nadjeziornym mieście Kariba, aby zidentyfikować ciała krewnych i bliskich. Publiczne nabożeństwo żałobne odbyło się w Kariba, prawie 280 km (175 mil) na północny zachód od stolicy Harare, w czwartek przed rozpoczęciem pogrzebów.
Ocaleni powiedzieli, że błagali kierowcę promu, aby zawrócił, ponieważ łódź zaczęła nabierać wody wkrótce po wypłynięciu. Chance Siyamavhu, 45 lat, powiedział agencji Agence France-Presse: „Dzięki Bogu, że fala pchnęła tonącą łódź i udało nam się wspiąć na górę. Kiedy łódź się wywróciła, większość ludzi rzuciła się po kapoki, ale większość z nich nawet nie wiedziała, jak ich używać.” Bo co to za kapok bez instrukcji? I kto ma czas na tutorial, kiedy łódź tonie?
Jezioro Kariba, największe na świecie sztuczne jezioro pod względem objętości, rozciąga się na długości ponad 200 km (124 mil) i ma do 40 km (25 mil) szerokości. Zostało utworzone w latach 50. XX wieku podczas brytyjskich rządów kolonialnych, kiedy spiętrzono rzekę Zambezi, przesiedlając około 57 000 ludzi. Od tego czasu jest źródłem tragedii: w 2014 roku 26 osób, w tym 24 dzieci, utonęło w zambijskiej części jeziora, gdy ich łódź wywróciła się w drodze na obchody Dnia Niepodległości. Po stronie Zimbabwe w incydencie w 2021 roku utonęło pięciu pasażerów.
Więc podsumowując: przeciążona łódź, silny wiatr, pasażerowie, którzy nie umieją używać kapoków, i jezioro z historią połykania ludzi. Ale hej, przynajmniej władze są przekonane, że znajdą wszystkie ciała. Małe pocieszenie.
The Good Times
Wiadomości w Twojej skrzynce.
Sardoniczne podsumowanie, dostarczane według Twojego harmonogramu. Bezpłatnie. Zrezygnuj kiedy chcesz.
Już subskrybujesz, ale nigdy do Ciebie nie docieramy? Zajrzyj do folderu spam i kliknij 'To nie spam' (lub 'Usuń ze spamu'), żeby wyciągnąć nas z czyśćca niechcianej poczty. Przy okazji pomożesz wszystkim innym.
Jeśli przez miesiąc nie otworzysz żadnego z naszych e-maili, zostaniesz automatycznie usunięty z listy.
Rewrite Article
Select parts to regenerate with a fresh AI pass. Translations will be updated automatically.
Generate AI Image
Creates a sardonic version of the article image using OpenAI.