Sir Keir Starmer rzekomo rozważa swoją przyszłość polityczną, gdy presja na jego rezygnację rośnie, co jest trochę jak zastanawianie się szefa kuchni, czy opuścić kuchnię, podczas gdy budynek płonie. Sojusznik z gabinetu, Peter Kyle, minister biznesu, potwierdził, że premier rozważa „realia polityczne” – prawdopodobnie eufemizm dla „ciągłego słyszenia, żeby odejść”.

Pilność wzrosła po zwycięstwie Andy'ego Burnhama w wyborach uzupełniających w Makerfield w zeszłym tygodniu, które utorowało mu drogę do walki o przywództwo w Partii Pracy, bo nic tak nie mówi „jedność partii” jak poseł z tylnych ław celujący w twoją pracę. Wyżsi ministrowie, w tym minister transportu Heidi Alexander i minister spraw zagranicznych Yvette Cooper, namawiali Starmera do ustalenia harmonogramu odejścia. Nawet prezydent USA Donald Trump wtrącił się, pisząc, że Starmer „zrezygnuje z funkcji premiera” i krytykując jego osiągnięcia w kwestii imigracji i energii – bo kto nie lubi nieproszonych porad zawodowych od faceta, który kiedyś sugerował wstrzykiwanie środka dezynfekującego?

Po wyborach uzupełniających Starmer początkowo twierdził, że będzie walczył z każdą próbą objęcia przywództwa, ale jego ton złagodniał szybciej niż dojrzałe awokado. Kyle powiedział w BBC Sunday with Laura Kuenssberg, że Starmer „poświęca czas na przemyślenie, jakie są dzisiejsze realia polityczne”, co brzmi jak człowiek googlujący „jak zrezygnować z godnością”. Wyścig o przywództwo w 2020 roku trwał sześć tygodni, a niektórzy posłowie obawiają się, że podobny konkurs mógłby zaszkodzić perspektywom partii – i prawdopodobnie zdolności kraju do utworzenia stabilnego rządu.

Burnham, który zwiększył większość Partii Pracy w Makerfield pomimo wyzwania Reform UK, ma w poniedziałek udać się do Westminsteru, aby formalnie objąć mandat. Jego sojusznicy wezwali Starmera do refleksji i wysłuchania swojego gabinetu, posłów i rodziny – prawdopodobnie w tej właśnie kolejności. Posłanka Partii Pracy Helen Hayes nazwała zwycięstwo Burnhama „naprawdę niezwykłym” i zauważyła, że „premier doświadczył katastrofalnego spadku popularności, musimy dokonać zmiany”. Subtelność najwyraźniej nie jest w modzie.

Były minister zdrowia Wes Streeting, potencjalny rywal, powiedział, że dołączy do każdego konkursu, argumentując, że partia potrzebuje „bitwy pomysłów”. Jess Phillips, która zrezygnowała w maju, powiedziała, że „czuje się, jakbyśmy doszli do końca drogi”, co jest mniej więcej tak jednoznaczne jak neonowy znak „Wyjście”. Tymczasem poseł Partii Pracy Toby Perkins, który najwyraźniej przegapił notatkę, powiedział, że nie chce, aby Starmer odszedł, ponieważ kraj miałby „siódmego premiera w ciągu 10 lat” – statystyka, która brzmi mniej jak argument za stabilnością, a bardziej jak wołanie o pomoc.