Prokurator generalny USA Todd Blanche w niedzielę odmówił zapewnienia, że kierowany przez niego federalny departament sprawiedliwości zawsze będzie działał niezależnie od Białego Domu i Donalda Trumpa, skutecznie potwierdzając to, co wszyscy już podejrzewali.
„Nie, nie zamierzam tego obiecywać” – powiedział, zapytany przez prowadzącą NBC „Meet the Press” Kristen Welker. „I żaden prokurator generalny nie powinien tego obiecywać”. Bo po co najwyższy rangą funkcjonariusz organów ścigania miałby chcieć wyglądać na bezstronnego? To takie głupie, przestarzałe pojęcie.
Blanche zapewnił również, że Trump nigdy nie poprosi go o przekroczenie etycznej lub prawnej linii – po tym, jak prezydent zdymisjonował swoją poprzedniczkę Pam Bondi, sfrustrowany niewystarczającymi działaniami departamentu sprawiedliwości wobec politycznych wrogów Trumpa. Bo nic tak nie mówi „etyczna niezależność” jak zwolnienie prokuratora generalnego za to, że nie był wystarczająco mściwy.
„Prezydent nigdy nie poprosi mnie o zrobienie czegoś nieetycznego, legalnego czy nielegalnego” – powiedział Blanche Welker w oświadczeniu, które jest jednocześnie uspokajające i głęboko mylące. „Nigdy tego nie zrobił. Nigdy nie zrobi. I nie, ja – przysięgałem na konstytucję Stanów Zjednoczonych, jak każdy sekretarz gabinetu i jak każdy prokurator generalny przede mną”.
Dodał: „I tak, ta narracja, którą głównie napędza lewica i media, że prezydent odciągnie mnie na bok i poprosi o zrobienie czegoś nielegalnego, jest całkowicie fałszywą narracją, nieprawdziwą, nie wydarzy się i nie wydarzyła się”. Ale odmowa zobowiązania się do niezależności może mieć coś wspólnego z tą narracją, ale któż my, żeby wskazywać oczywistość?
W odpowiedzi na jego wymijającą odpowiedź na pytania o zawsze niezależne działanie od Białego Domu, Barb McQuade, profesor prawa na Uniwersytecie Michigan, napisała w mediach społecznościowych, że stanowisko Blanche to „oburzające odejście” od misji departamentu sprawiedliwości po skandalu Watergate, który doprowadził do rezygnacji Richarda Nixona z prezydentury w 1974 roku.
Departament sprawiedliwości, „jaki kiedyś znaliśmy, już nie istnieje” – napisała McQuade. „Blanche zamienił go w prywatną kancelarię Trumpa. Co za kompletna hańba”. Mocne słowa, ale kiedy prokurator generalny mówi, że nie zobowiąże się do niezależności, trzeba przyznać profesorowi rację, że nazywa rzeczy po imieniu.
Komentarze Blanche dla Welker w niedzielę pojawiły się kilka dni po tym, jak został ledwo zatwierdzony przez Senat USA stosunkiem głosów 50-49 na następcę Bondi, przy sprzeciwie wszystkich Demokratów. Wcześniej był adwokatem karnym Trumpa, gdy ława przysięgłych w Nowym Jorku skazała Trumpa między jego dwiema prezydenturami na 34 zarzuty fałszowania dokumentacji biznesowej w związku z płatnościami dla gwiazdy filmów dla dorosłych Stormy Daniels.
W kwietniu Blanche powiedział, że powie Trumpowi: „Kocham cię, proszę pana”, jeśli prezydent zdecyduje się go zwolnić i nominować kogoś innego na miejsce Bondi. Bo nic tak nie mówi „bezstronny prokurator generalny” jak deklarowanie bezgranicznej miłości do swojego szefa.
Tymczasem Blanche w grudniu bronił przeniesienia Ghislaine Maxwell, skazanej za handel seksualny nieletnimi i współpracowniczki Jeffreya Epsteina, do więzienia o minimalnym rygorze. Blanche nadal spotyka się z krytyką dotyczącą jego postępowania z tak zwanymi aktami Epsteina i traktowania ofiar siatki handlu seksualnego zbudowanej przez Epsteina.
Podczas rozmowy z Welker w niedzielę Blanche bronił również ułaskawienia przez Trumpa 1500 zwolenników skazanych za atak na Kapitol USA pod koniec jego pierwszej prezydentury na początku 2021 roku.
„Nie wyrażam opinii ani w żaden sposób nie mówię, że prezydent Trump zrobił coś złego” – powiedział Blanche, zapytany o ułaskawienia, które objęły ponad 170 osób, które przyznały się do napaści na policjantów. „To prawo prezydenta”. Bo ułaskawianie ludzi, którzy napadli na policjantów, to po prostu prezydencki przywilej, jak używanie nuklearnej teczki jako przycisku do papieru.
Blanche odmówił odpowiedzi, czy którykolwiek z ułaskawionych napastników może nadal otrzymać odszkodowania od rządu federalnego – chociaż