Malownicze miasteczko turystyczne Lake Tahoe – znane ze stoków narciarskich, krystalicznie czystej wody i, jak się okazuje, problemów z prądem – ma czas do maja 2027 roku na znalezienie nowego dostawcy energii elektrycznej po tym, jak Nevada Utility NV Energy uznała, że jej megawaty są lepiej wydane na centra danych. Decyzja ta stawia 49 000 mieszkańców Kalifornii w okolicach Lake Tahoe w trudnej sytuacji, gorączkowo szukających prądu, podczas gdy boom AI pożera sieć energetyczną.

Lokalny dostawca Lake Tahoe, Liberty Utilities, od 2009 roku pozyskiwał 75 procent swojej energii od NV Energy, odkąd wykupił aktywa w Kalifornii. Ale NV Energy kończy tę umowę, powołując się na gwałtowny rozwój centrów danych w Nevadzie jako kluczowy czynnik. Zgodnie z wnioskiem Liberty do kalifornijskich regulatorów, dokumenty planistyczne NV Energy pokazują, że kilkanaście projektów centrów danych w północnej Nevadzie może pochłonąć 5900 megawatów nowego zapotrzebowania do 2033 roku. Amazon już zobowiązał się do wsparcia 700 megawatów „niskoemisyjnej energii” dla centrów danych w Reno, w tym 100 megawatów geotermalnych – bo nic tak nie mówi „niskoemisyjny” jak serwery zasilane gorącymi źródłami wulkanicznymi.

NV Energy ze swojej strony twierdzi, że centra danych nie są głównym winowajcą, utrzymując, że wycofanie się jest częścią długoterminowej transformacji poprzedzającej boom AI. W końcu przedłużali tymczasowe umowy od 2009 roku, a w końcu trzeba przeciąć pępowinę – zwłaszcza gdy pępowina zasila miasteczko narciarskie zamiast farmy serwerów. Liberty szuka teraz nowego dostawcy, który spełni kalifornijskie wymogi dotyczące energii odnawialnej, co jest jak szukanie wegańskiego szefa kuchni w steakhouse.

Sytuacja to regulacyjny koszmar: mieszkańcy Kalifornii płacą stawki zatwierdzone przez kalifornijskich regulatorów, ale ich prąd płynie przez linie przesyłowe NV Energy w Nevadzie. Żaden pojedynczy regulator nie nadzoruje całego łańcucha, bo po co ułatwiać? NV Energy buduje linię przesyłową za 4,2 miliarda dolarów o nazwie Greenlink West, która ma być gotowa do maja 2027 roku – co jest niebezpiecznie blisko dla potrzeb Lake Tahoe.

Kryzys energetyczny Lake Tahoe może na razie być wyjątkiem, ale sprzeciw wobec centrów danych rozprzestrzenia się szybciej niż mem. Sondaż Gallupa z marca 2026 roku wykazał, że siedmiu na dziesięciu Amerykanów sprzeciwia się centrom danych AI w swoich społecznościach, co czyni to „najbardziej dwupartyjną kwestią od czasów piwa”, według komika z Milwaukee cytowanego w The New York Times. Niemal połowa projektów centrów danych napotyka opóźnienia lub moratoria, a Dolina Krzemowa gorączkowo wymyśla desperackie plany: oferuje właścicielom domów mini centra danych, wynosi orbitalne centra danych w kosmos i pływające centra danych AI na ocean. Bo nic tak nie mówi „dbamy o planetę” jak umieszczanie serwerów na środku morza.