Został tydzień do końca sezonu Premier League, czas na mały rachunek sumienia. Cukierki musujące M&S pozostają lepszym przekąską piłkarską, a poziom na szczycie nie jest oszałamiający. Ale od szóstego miejsca w dół do osiemnastego? Nigdy nie był silniejszy.

Przykład: West Ham United. Całkiem możliwe, że niezależnie od tego, czy to oni, czy Tottenham (dwa punkty przewagi) zajmą ostatnie miejsce spadkowe, żadna lepsza drużyna nigdy nie spadła. Matheus Fernandes i Jarrod Bowen to czołowi gracze. Crysencio Summerville i Taty Castellanos są więcej niż przydatni. A wielu innych spokojnie nadaje się do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Forma West Hamu nie krzyczy o spadek. W każdym z ostatnich dziewięciu sezonów 36 punktów utrzymywało drużyny w lidze, a oni mają je już na dwa mecze przed końcem – do tego dwa zwycięstwa i remis w ostatnich pięciu meczach. Są karani za fatalną formę z początku sezonu pod wodzą Grahama Pottera oraz znakomite zachowanie Sunderlandu i Leeds. Ale nie ma mowy, żeby potrzebowali co najmniej jednego zwycięstwa w ostatnich dwóch meczach, a nawet dwa mogą być niewystarczające.

Jeśli dziś wygrają, wywrą poważną presję na Spurs, którzy we wtorek jadą do Chelsea, a w ostatniej kolejce podejmują Everton. Newcastle, z jednym zwycięstwem w sześciu meczach i siedmioma porażkami u siebie, jest do pokonania – ich charakterystyczna fizyczność jest w tym sezonie mniej widoczna, a wkład Alexandra Isaka nie został odpowiednio zastąpiony.

Choć wyjazdy na St James' Park nigdy nie są łatwe, to właściwie jedna z lepszych opcji dla drużyny desperacko szukającej wyniku. Ale ludzie Eddiego Howe'a nie chcą wstydu, by kolejna grupa zawodników hasała po ich murawie, tak jak ich kibice nie chcą, by przyjezdni opuszczali stadion z radosnymi minami. Spuszczamy wzrok na absolutnie gigantyczną batalię, która może być najwyższym poziomem, jaki kiedykolwiek widzieliśmy w meczu 13. z 18.

A sam mecz? Newcastle prowadziło 1-0 po 19 minutach, Woltemade skierował do siatki dośrodkowanie Barnesa po nieostrożnym podaniu Hermansena, które zostało przechwycone. Potem Osula podwyższył na 2-0 wspaniałą akcją z udziałem Trippiera, Barnesa, Guimaraesa i Ramseya – gol tak samo mile widziany w N17 (Tottenham) jak w NE1 (Newcastle). Mecz wydaje się rozstrzygnięty, ale West Ham ciągle próbuje, Bowen i Summerville są groźni w kontratakach. Nuno przeszedł na 4-4-2, ściągając Todibo, ale Newcastle wciąż napiera, łatwo znajdując przestrzenie między zawodnikami i liniami.