Nick Dowling, lat 60, był jedyną duszą w poczekalni lekarskiej, gdy pielęgniarka wyszła, rozejrzała się i zapytała recepcjonistkę, gdzie jest student. Dowling podniósł rękę. Obecnie jest praktykantem asystenta pielęgniarskiego, mając nadzieję na uzyskanie kwalifikacji tej jesieni – po dziesięcioleciach w inżynierii i produkcji oraz krótkim, duszącym epizodzie, gdy jego praca konsultingowa przeniosła się do sieci.

Dowling dorastał w Dundalk w Irlandii, tak blisko granicy z Irlandią Północną, że podczas konfliktu nazywano ją żartobliwie El Paso. W połowie lat 80. zdobył dyplom z inżynierii jakości i, jak wielu 21-latków, pojechał do USA na lato. W Cape Cod w Massachusetts dostał pracę jako pomocnik pielęgniarki na oddziale demencji, karmiąc pacjentów i opróżniając baseny. Pierwsza zmiana była tak przerażająca, że przysiągł, że nigdy nie wróci, ale starsza pielęgniarka – prawdopodobnie dlatego, że naprawdę dbała o pacjentów – namówiła go, by został na sześć miesięcy. Potem przeprowadził się do Anglii, dostał „prawdziwą pracę” w zarządzaniu jakością i zapomniał o tym.

Ta „prawdziwa” kariera obejmowała produkcję, a następnie konsulting z przyjacielem psychologiem, prowadząc szkolenia z przywództwa i zarządzania zmianą około 2012 roku. Opierali się na neuronauce, w czasach gdy neuroplastyczność była „jeszcze bardzo wschodząca i w dużej mierze nieznana”. Pracował przy legacyjnych projektach, takich jak londyńskie Crossrail, elektrownia Medupi w RPA i cywilizacja policji w Irlandii Północnej. Chodziło o poprawę dobrostanu w miejscu pracy, aby zarówno pracownicy, jak i organizacje działały lepiej.

Potem zobaczył plakat – nie pamięta gdzie – reklamujący wolontariat w pogotowiu ratunkowym w West Sussex. Zgłosił się jako pierwszy ratownik w nagłych wypadkach: bóle w klatce piersiowej, udary, urazy, upadki, oparzenia, stłuczenia, wszystko. Gdy w 2020 roku uderzył Covid, jego praca konsultingowa w pełni przeniosła się online. „Nagle po prostu rozmawiasz z ekranem” – mówi. „Nie dostajesz z tego nic. Żadnej energii. Szybko mi się znudziło”. Tymczasem jego wolontariat stał się bardziej pilny: mierzenie temperatury załogi, dostarczanie testów na Covid, przemieszczanie karetek, prowadzenie ciężarówek z zaopatrzeniem.

Jego córka, fizjolog serca, wskazała mu stronę z ofertami pracy NHS. „Pojawiło się ogłoszenie o pracę asystenta medycznego w zespole zwanym usługi reagowania” – mówi. „Zajęło mi dużo czasu, aby faktycznie połączyć fakty i pomyśleć: chwila, już wykonywałem tę pracę, jako naiwny 21-latek. I wtedy było coś o zamykaniu koła”. Cytuje T.S. Eliota: „Koniec wszystkich naszych poszukiwań to dotrzeć tam, skąd zaczęliśmy, i poznać to miejsce po raz pierwszy”.

Teraz ta praca jest wyborem, a nie przypadkiem. Zmiany trwają 12 godzin za 14 funtów na godzinę – mniej niż zarabiał przez dziesięciolecia. Ma nadzieję na siedmioletnią karierę po uzyskaniu kwalifikacji. Zapytany, dlaczego zdecydował się na tę zmianę, mówi: „Cenię uczenie się. I myślę, że uczenie się i zmiana są synonimiczne”.