W sesji kwalifikacyjnej, która miała więcej zwrotów akcji niż fabryka precli, George Russell jakimś cudem wywalczył pole position do Grand Prix Austrii, pozostawiając wszystkich – włącznie z nim samym – drapiących się po głowach.
Sesja pogrążyła się w chaosie, gdy Max Verstappen wypadł z toru w Q3, wywołując żółte flagi i lawinę zamieszania. Russell, który wcześniej miał problemy, zdołał prawidłowo zareagować na żółte flagi – tylko zdjął nogę z gazu, nie przerywając okrążenia – podczas gdy Kimi Antonelli błędnie uznał, że to podwójna żółta i odpuścił. „Nie wiem czemu, ale myślałem, że to podwójna żółta” – powiedział Antonelli, biorąc winę na siebie. „To był mój błąd.”
Czas Russella początkowo wyglądał na zagrożony skreśleniem, ale po naradzie sędziowie uznali, że to pojedyncza żółta, i jego okrążenie zostało uznane. „To była pojedyncza żółta” – potwierdził Russell, prawdopodobnie z ulgą, że nie musi tłumaczyć szefowi, dlaczego stracił pole position.
Charles Leclerc wystartuje drugi, a Lewis Hamilton trzeci – prawie podwójne zwycięstwo Ferrari, gdy Hamilton był najszybszy o 0,006 sekundy, zanim Leclerc go wyprzedził. „Mieć dwa Ferrari na drugim i trzecim miejscu to fantastycznie” – powiedział Hamilton, pewnie myśląc, jak miło byłoby mieć samochód, który nie podskakuje.
Verstappen, który wcześniej ryzykował eliminacją, zostając w boksach podczas Q2 – manewr zaaranżowany przez strateg Red Bulla Hannah Schmitz – ostatecznie zajął piąte miejsce. „Dojechałem do zakrętu dziewiątego i natychmiast straciłem przyczepność” – powiedział o swoim wypadku, szacując, że mógł być co najwyżej trzeci.
Lando Norris zakwalifikował się szósty, mówiąc: „P6, P7 to nie jest miejsce, w którym chcesz być, ale myślę, że nasze okrążenia są bardzo blisko… To jest nasza realna pozycja.” Co jest dyplomatycznym sposobem powiedzenia: „Jeszcze nie jesteśmy tam, gdzie chcemy.”
Wielokrotna zwyciężczyni W Series Jamie Chadwick podsumowała: „George wyciągnął to znikąd.” Rzeczywiście, Russell znał przepisy i miał dodatkowy czas na reakcję – umiejętność, która najwyraźniej umknęła Antonellemu.
Tak więc jutrzejszy wyścig zapowiada się dramatycznie, z czołową siódemką kierowców rozdzieloną minimalnymi różnicami. A my, reszta, będziemy oglądać, czy Verstappen zdoła przekuć swój wewnętrzny gniew w comeback, czy może znowu się rozbije i obwini krawężniki.