Klasy profesjonalne – prawnicy, lekarze, architekci i różne inne „chartered to i owo” – działają jako gwardia pretoriańska dla superbogaczy, wynika z nowej analizy. Zdobywszy nieco oznak bogactwa, bronią teraz przywilejów ziemi, nieruchomości i emerytur, jakby to oni byli głównymi beneficjentami. Okazuje się, że podatek to wzgórze, na które wielu przedstawicieli wyższych średnich dochodów z pokolenia X i baby boomers jest gotowych umrzeć, trzymając swoje bogactwa do grobu, zamiast pozwolić demokratycznie wybranym organom na choćby grosz.

To prawda, że płacą wyższy odsetek wpływów podatkowych państwa niż 15 lat temu, więc ich niechęć jest zrozumiała. Ale system podatkowy, którego bronią, jest tak skomplikowany i pełen wypaczających bodźców, że powoli niszczy gospodarkę, pozwalając superbogaczom unikać prawie wszystkich zobowiązań wobec społeczeństwa, które ich wzbogaciło. Klasy profesjonalne wydają się nie przejmować, że ich stanowisko podważa motywację do pracy i zniechęca do inwestycji biznesowych.

Artykuł autorstwa Phillipa Inmana dla The Guardian zauważa, że zamożni przedstawiciele pokolenia X (urodzeni 1965–1980, obecnie 46–61 lat) i baby boomers kontrolują prawie wszystko i stanowią potężne lobby przeciwko zmianom podatkowym. Wkracza premier Andy Burnham, którego możliwości pożyczkowe są ograniczone, pozostawiając mu niewielki wybór poza podnoszeniem podatków. Opodatkowanie bogatych wpisuje się w jego obietnicę uczynienia rządu „bardziej laburzystowskim”.

Proponowanym rozwiązaniem jest podatek od wartości gruntu (LVT), zastępujący podatek od nieruchomości (45,2 mld funtów) i opłatę skarbową (11,5 mld funtów) stawką ryczałtową 1,28%, co przyniosłoby 56,7 mld funtów. Zgodnie z planem Tax Policy Associates Dana Neidle'a, około 70% domów – głównie poza Londynem i południowo-wschodnią Anglią – płaciłoby mniej niż obecny podatek od nieruchomości. Superbogacze nie mogą uniknąć LVT, ponieważ nie mogą przenieść ziemi za granicę. Ekonomiści są prawie jednogłośnie za, choć klasy profesjonalne pokonały podobne propozycje w XIX wieku.

Burnham mógłby również podnieść podatek od zysków kapitałowych (CGT) do poziomu progów podatku dochodowego, zniechęcając do akumulacji majątku kosztem dochodów – trendu trwającego 40 lat. Inny pomysł dotyczy rodzin z aktywami powyżej 100 mln funtów, które mogą płacić nawet zerowy podatek i średnio połowę stawki najbiedniejszych 80% gospodarstw domowych. Mogłoby to przynieść ponad 10 mld funtów każdy. Komisja podatkowa sześć lat temu zaleciła jednorazowy podatek majątkowy przynoszący ponad 300 mld funtów.

Zajęcie się tą kwestią nie będzie dla ludzi o słabych nerwach. Dopóki klasy profesjonalne będą bronić swoich 40 lat akumulacji emerytur i nieruchomości kosztem wzrostu gospodarczego, determinacja Burnhama będzie wystawiana na próbę.