Andy Burnham, w swoim pierwszym ważnym przemówieniu politycznym od ogłoszenia kandydatury na premiera, ujawni dziś plan przyznania burmistrzom większej kontroli nad mieszkalnictwem socjalnym, opieką społeczną i edukacją – czyli zabranie budżetów wydawanych obecnie przez Whitehall i przekazanie ich ludziom, którzy być może wiedzą, gdzie są dziury w drogach. Nazwana „10-letnią misją” podniesienia standardów życia, przemowa w Manchesterze będzie zawierać propozycje dotyczące zatrudnienia młodzieży, wszystko w celu „podniesienia Wielkiej Brytanii z powrotem tam, gdzie powinna być”, czyli prawdopodobnie nie wciąż próbując zrozumieć, co się stało przez ostatnie 14 lat.

Wizja Burnhama zakłada decentralizację jako centralny punkt jego programu rządowego, obiecując „dobry wzrost w każdej dzielnicy” i „przełącznik awaryjny” dla narodu. W przypadku, gdy żaden inny poseł Partii Pracy nie zgłosi się, by go zakwestionować – co wydaje się prawdopodobne, biorąc pod uwagę ogólny entuzjazm do tej pracy – ma zostać premierem 20 lipca. Spotkał się z wezwaniami ze strony partii opozycyjnych, aby wyjaśnił swoje nominacje gabinetowe, potwierdził, czy odejdzie od manifestu Partii Pracy z 2024 roku, i wyjaśnił, jak planuje naprawić fakt, że nikt już nie ufa politykom. Burnham powie, że podejmowanie decyzji musi być „przesunięte do regionów i lokalnych społeczności”, co zabrzmi znajomo dla każdego, kto słyszał już polityka mówiącego to samo, a potem patrzył, jak nic się nie dzieje.

Burnham zasygnalizował, że będzie trzymać się zasad fiskalnych ustanowionych przez kanclerz Rachel Reeves – którą ma zastąpić – co oznacza, że koszty bieżące muszą być pokrywane z dochodów podatkowych, a nie z pożyczek, a dług musi spaść jako udział w dochodzie narodowym do 2029-30. Zostawia to niewiele miejsca na manewry finansowe, co jest niezręczne, biorąc pod uwagę presję na budżet i wysokie koszty pożyczek. Reeves, przemawiając na konferencji 25 czerwca, wezwała Burnhama do trzymania się jej podejścia, mówiąc, że „zaczyna przynosić owoce”, podczas gdy niektórzy lewicowi posłowie Partii Pracy chcą, aby złagodził te samonarzucające się zasady, aby umożliwić większe wydatki. Podobno rozważa Eda Milibanda, Wesa Streetinga lub Shabanę Mahmood jako możliwych zastępców Reeves.

Tymczasem Burnham stoi pod presją, aby zobowiązać się do zwiększenia wydatków na obronność. Rząd ma opublikować swój plan inwestycji obronnych (DIP) przed objęciem urzędu przez nowego premiera po Sir Keirze Starmerze, określając wielomiliardowy wzrost finansowania. Były szef Sztabu Obrony admirał Sir Tony Radakin wezwał Burnhama do zobowiązania się do 3,5% PKB do 2035 roku, mówiąc BBC Sunday with Laura Kuenssberg: „Utrzymuj nasz kraj bezpiecznym… jesteś prawie jak premier wojenny w tej chwili.” Biorąc pod uwagę obecny stan brytyjskiej polityki, to może być prawdziwsze, niż zamierzał.

Przewodniczący Partii Konserwatywnej Kevin Hollinrake odrzucił przemówienie jako „przesuwanie władzy między politykami” zamiast przeprowadzania reform opieki społecznej, obniżania podatków czy finansowania obronności. Reform UK nazwało to „wieloma słowami bez żadnych konkretnych zmian”, oskarżając Burnhama o „branie przykładu ze Starmera – same gadanie, zero działania.” Lider Liberalnych Demokratów Sir Ed Davey ostrzegł, że Burnham ma tylko „bardzo krótkie okno, aby odwrócić ten rząd”, ponieważ kraj jest „niecierpliwy na zmiany.” Ludzie słyszeli już takie gadanie, zauważył, tylko po to, by zostać sromotnie zawiedzionymi. Burnham ze swojej strony i tak wygłosi przemówienie, prawdopodobnie mając nadzieję, że tym razem wróżka decentralizacji faktycznie się pojawi.