Po prawie 25 latach traktowania swoich finansów jak tajemnicy państwowej, SpaceX w środę po raz pierwszy dobrowolnie otworzyło swoje księgi, składając w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) prawie 400-stronicowy formularz S-1. Dokument, opublikowany w związku z planowaną pierwszą ofertą publiczną już 12 czerwca, potwierdza to, co wielu podejrzewało: firma Elona Muska ma dużo pieniędzy, wydaje jeszcze więcej i uznała, że jej przyszłość leży w AI, a nie tylko w kosmosie.

Z zgłoszenia wynika, że SpaceX odnotowało przychody w wysokości 18,67 miliarda dolarów w 2025 roku, w porównaniu z 14,02 miliarda rok wcześniej. Ale po wyciśnięciu małego zysku w 2024 roku, firma straciła 4,94 miliarda dolarów w 2025 roku, głównie z powodu wydatków na rozwój sztucznej inteligencji. Bo nic tak nie mówi „odpowiedzialna eksploracja kosmosu” jak topienie miliardów w najnowszym trendzie technologicznym.

SpaceX prognozuje „całkowity rynek adresowalny” (TAM) o wartości 28,5 biliona dolarów w usługach kosmicznych, danych i AI. Z tego tylko około 2 biliony dolarów jest bezpośrednio związane z kosmosem lub Starlinkiem. Pozostałe 26,5 biliona dolarów – bo po co zatrzymywać się na bilionach? – ma pochodzić z AI, głównie z aplikacji korporacyjnych. „Uważamy, że zidentyfikowaliśmy największy TAM w historii ludzkości” – chwali się firma na stronie 171, zapewne z kamienną twarzą.

Z zgłoszenia wynika również, że po IPO Musk zachowa 85,1 procent łącznej siły głosu, będzie pełnił funkcję CEO i przewodniczącego rady nadzorczej i będzie praktycznie niemożliwy do usunięcia. Jego pensja w 2025 roku wyniosła 54 080 dolarów, co jest związane z kalifornijskim minimum dla pracowników zwolnionych z nadgodzin – czyli mniej więcej tyle, ile wydaje na przekąski. Prezydent i COO Gwynne Shotwell otrzymała 1,08 miliona dolarów pensji, ale z nagrodami w akcjach jej całkowite wynagrodzenie wyniosło 85,8 miliona dolarów. Więc przynajmniej ktoś jest odpowiednio opłacany.

Jeśli chodzi o kosmos, niewiele nowego: koszty Falcon 9 pozostają nieprzejrzyste, Starship dąży do 185 dolarów za kilogram na orbitę, a starty V3 Starlink na superciężkiej rakiecie zależą od wznowienia lotów testowych w czwartek z bazy Starbase w południowym Teksasie. Zgłoszenie przyznaje również, że Starship wciąż stoi przed „znaczącymi wyzwaniami technologicznymi, inżynieryjnymi i operacyjnymi” – co w tłumaczeniu na język ludzki oznacza: jeszcze nie wymyśliliśmy, jak wylądować na Księżycu czy Marsie.

SpaceX twierdzi, że spodziewa się rozpocząć rozmieszczanie orbitalnych satelitów AI już w 2028 roku, z celem wynoszenia 100 gigawatów mocy obliczeniowej na orbitę każdego roku. Bo jeśli już stawiasz wszystko na jedną kartę, postaw na umieszczenie centrów danych na orbicie. Firma, która kiedyś wystrzeliła maleńką rakietę Falcon 1, teraz wynosi około 80 procent całej masy na orbitę i obsługuje więcej satelitów niż reszta świata razem wzięta. Aby jednak osiągnąć swoją stratosferyczną wycenę, musi ewoluować z firmy kosmicznej w firmę AI. Inwestorzy zdecydują, czy to gigantyczny skok, czy upadek na twarz.