Od larw po wirusy – ta książka to celebracja wszelkiego robactwa, które żywi się twoim ciałem. Gdy Craig Venter, jeden z twórców mapy ludzkiego genomu, wyruszył w rejs jachtem, by mapować DNA w wodzie morskiej na całym świecie, odkrył, że łyżeczka wody morskiej zawiera średnio 50 milionów wirusów. Brzmi to przerażająco, dopóki nie dowiesz się, że większość z nich to fagi infekujące morskie bakterie i nie interesują się tobą. Mała pociecha, ale bierzemy, co dają.

Wirusy to pasożyty i jak wszystkie pasożyty jadą na gapę u organizmów żywych. Cały sens życia wielokomórkowego polega na stworzeniu przytulnego środowiska dla komórek, a ewolucja wymyśliła wszelkiego rodzaju pasażerów na gapę, którzy pragną tego komfortu i udaje im się dostać na pokład. Choć generalnie nie leży w interesie pasożyta zabicie żywiciela i zmuszenie się do szukania nowego domu, niektóre podchodzą do tego niebezpiecznie blisko. Większość chorób w krajach rozwijających się jest w jakiś sposób związana z infekcjami pasożytniczymi. Więc następnym razem, gdy będziesz się kąpać, pamiętaj: pływasz w wirusowej zupie. Nie ma za co.