Uzbrojeni mężczyźni porwali ponad 50 dzieci z trzech szkół w tym samym mieście w północno-wschodniej Nigerii – poinformowali nauczycieli i rodzice BBC – bo widocznie żyjemy w rzeczywistości, gdzie to jest powracający nagłówek.
Większość zaginionych ma od dwóch do pięciu lat, co jest szczególnym rodzajem horroru nawet jak na ponure standardy epidemii porwań w Nigerii. Naoczni świadkowie, którzy widzieli ataki w piątek rano w Mussa w stanie Borno, mówią, że podejrzani używali dzieci jako żywych tarcz podczas ucieczki na motocyklach, uniemożliwiając siłom bezpieczeństwa otwarcie ognia. Nic tak nie mówi „twardziel” jak chowanie się za maluchem.
Żadna grupa nie przyznała się do ataków, choć niektóre doniesienia sugerują, że nosiły one znamiona Boko Haram – islamistycznej grupy walczącej o kontrolę nad regionem z rywalizującą frakcją, Państwem Islamskim w Afryce Zachodniej (ISWAP). Urzędnicy rządowi nie odpowiedzieli na prośby BBC o komentarz, ale oświadczenie prasowe wydane w sobotę przez senatora Alego Ndume z Borno Południe mówi, że porwano co najmniej 42 dzieci z dwóch szkół.
Porwania miały miejsce w Government Day Secondary School, Mussa Central Primary School i State Universal Basis Education Board (SUBEB) Secondary School. Bo po co zadowalać się jedną szkołą, skoro można zatraumatyzować trzy?
Nigeria zmaga się obecnie z serią masowych porwań dokonywanych przez różnych sprawców, a mieszkańcy stanu Borno znoszą dziesięciolecia braku bezpieczeństwa. Te najnowsze ataki skłoniły niektórych mieszkańców Mussa do ucieczki z okolicy. Jednak zatraumatyzowani rodzice powiedzieli BBC, że nie mają wyboru i muszą czekać w udręce na wieści o swoich dzieciach.
Jeden mężczyzna, który nie chciał ujawnić nazwiska w obawie przed odwetem, powiedział, że jego żona była niepocieszona po tym, jak ich sześcioletnia córka została porwana przez uzbrojonych mężczyzn. Abdu Dunama, dyrektor Mussa Central Primary School, opisał, jak usłyszał strzały, zanim uzbrojeni mężczyźni wtargnęli do szkoły i zgarnęli dzieci. Powiedział, że 34 dzieci – głównie uczniów przedszkola w wieku pięciu lat i młodszych – zostało porwanych przez napastników z klas.
Podejrzani bojownicy przybyli do szkół na motocyklach wkrótce po tym, jak patrolujące wojska opuściły miasto, według mieszkańców. „Natychmiast po ich odejściu, nie minęło 30 minut” – powiedział Bukar Buba, którego córka została porwana. Świadkowie mówią, że uzbrojeni mężczyźni strzelali sporadycznie, zmuszając mieszkańców do szukania schronienia. Wielu rodziców bezradnie patrzyło z pobliskiego wzgórza, jak ich dzieci ładowano na motocykle i wywożono. Niektórzy starsi uczniowie zdołali uciec w pobliskie krzaki podczas chaosu, według mieszkańców.
Społeczność rolnicza – już borykająca się z problemami ekonomicznymi – teraz pilnie apeluje do rządu o pomoc w zapewnieniu bezpiecznego powrotu dzieci. Dunama, który jest w kontakcie z siłami bezpieczeństwa, mówi, że wojska są obecnie na miejscu i kontynuują wysiłki w celu namierzenia porywaczy.