W świecie, w którym firmy wolałyby wrzucić całkiem dobre płaszcze na wysypisko śmieci, niż pozwolić im nosić nieaktualne logo, jedna organizacja charytatywna szyje rozwiązanie. Dressability, organizacja charytatywna z Swindon, uratowała ponad 1000 nowych płaszczy, polarów i innych ubrań przed ponurym losem, usuwając branding firmowy i przekazując je potrzebującym. Projekt rebrandingu stał się tak popularny, że przedmioty są teraz wysyłane aż do Liverpoolu i na Ukrainę, ponieważ, jak się okazuje, potrzeba ciepłych ubrań nie zna granic.

"Dostajemy na przykład nowy płaszcz, który może być wart do 100 funtów, a potrzebujący, tacy jak bezdomni, mogą na tym skorzystać" - powiedziała dyrektor generalna Sharon Tombs, z miną kogoś, kto właśnie odkrył koło. Projekt zaczął się, gdy firma zaprzestała działalności i zostawiła Dressability ze stosem płaszczy. Zamiast wysyłać je na śmietnik, postanowili się wykazać sprytem. "Delikatnie je łataliśmy i ulepszaliśmy, zakrywając branding, i projekt ruszył" - wyjaśniła Tombs, udowadniając, że potrzeba jest matką upcyklingu.

Jednym z wdzięcznych odbiorców jest Patrick Lewis, który wolontariacko pomaga w Swindon Night Shelter po tym, jak sam był bezdomny. Otrzymał jeden z płaszczy po rebrandingu i to było przełomowe. "Trzymał mnie w cieple i sucho przez okres zimowy. Nie spodziewałem się czegoś takiego i naprawdę tego potrzebowałem, bo kiedy byłem bezdomny, straciłem wszystko" - powiedział.

Dawn Prosser, menedżerka Swindon Night Shelter, zauważa, że płaszcze robią więcej niż tylko walczą z hipotermią. "Kiedy pokazujemy ludziom i pytamy, jaki rozmiar potrzebują, nie mogą uwierzyć, jak dobry jest ten płaszcz, a my mówimy, że właśnie to chcemy pokazać, że jest droga naprzód i dajemy im to, co najlepsze. To daje ludziom poczucie własnej wartości, a także utrzymuje ich w cieple i sucho" - powiedziała, bo nic tak nie mówi "poczucie własnej wartości" jak darmowy płaszcz, który nie jest pokryty czyimś nieudanym brandingiem.

Dostawcy, tacy jak Osnic Embroidery z Weston-super-Mare, dostarczają nadwyżki. Michael Osmond z firmy wyjaśnił brudny sekret branży modowej: "Masz nadmiarowe ubrania, bo firmy zmieniają logo lub mają wycofane produkty, czasami igła pęka w maszynie i logo jest zniszczone i nie można go sprzedać". Więc zamiast je wyrzucać, wysyłają je do Dressability, gdzie logo są zakrywane lub usuwane, a ubrania dostają drugie życie.

Przy pięciu telefonach tygodniowo od firm chcących przekazać ubrania, Dressability ma trudności z nadążeniem. Apelują do lokalnych grup szyciowych o wolontariat i umiejętności, bo najwyraźniej jest limit, ile jedna organizacja charytatywna może zrobić rebranding. Jak ujęła to Tombs: "Chodzi o zrównoważony rozwój, bo nasza praca zapobiega trafianiu tych przedmiotów na wysypiska". Więc następnym razem, gdy zobaczysz płaszcz z podejrzanie pustą łatą, wiedz, że to nie jest oświadczenie modowe - to małe zwycięstwo przeciwko marnotrawstwu.