Brytyjscy Palestyńczycy nie mogą swobodnie mówić o wojnie Izraela w Gazie, powiedziała dyrektorka Brytyjskiego Komitetu Palestyńskiego, w obliczu rosnącej wrogości wobec palestyńskiej tożsamości i aktywizmu w Wielkiej Brytanii.

Niektórzy boją się nosić palestyńskie symbole w pracy lub publicznie pokazywać arabską biżuterię i keffije, powiedziała Sara Husseini. „Mamy wiele udokumentowanych doniesień o Palestyńczykach i sojusznikach, którzy byli uciszani lub karani za noszenie palestyńskich symboli, przypinek z arbuzem czy mówienie o ludobójstwie” – powiedziała. „Wielu kolegów ze wszystkich sektorów czuje, że są gazowani, podczas gdy ich przyjaciele i rodziny są masakrowani w domu”.

Przed sobotnim marszem w Londynie upamiętniającym 78. rocznicę Nakby („katastrofy”) – wysiedlenia co najmniej 700 000 Palestyńczyków podczas tworzenia Izraela w 1948 roku – Husseini powiedziała, że wielu Palestyńczyków czuje, że traktuje się ich nie jak ofiary masowego cierpienia, ale jak podejrzanych, których żałoba została upolityczniona. „Okrucieństwo to słowo, którego bym użyła, szczególnie wobec kolegów z Gazy lub mających tam rodzinę, wiedząc, że te okrucieństwa są zadawane ich bliskim dzień po dniu” – powiedziała Husseini. „A potem mówi się im: nie tylko nie przyznamy, że to was dotyczy, ale będziemy wam nie wierzyć, przesłuchiwać was, zabraniać wam o tym mówić, a jeśli już powiecie, przedstawimy was jako problem”.

Urodzona jako córka Palestyńczyka z Jerozolimy i Angielki z Leicestershire, Husseini od dziesięcioleci angażuje się w działalność na rzecz Palestyny, w tym doradzała Organizacji Wyzwolenia Palestyny w latach nieudanego procesu pokojowego. „Ostatnie dwa i pół roku to codzienny horror i strach, gdy Palestyńczycy patrzyli, jak nasze rodziny i przyjaciele są masakrowani, głodzeni i torturowani” – powiedziała, opisując ten okres jako najciemniejszy rozdział w historii Palestyny od 1948 roku.

Mimo gniewu na kolejne brytyjskie rządy, wielokrotnie wracała do solidarności okazywanej przez zwykłych Brytyjczyków, opisując masowe propalestyńskie marsze jako źródło emocjonalnego przetrwania dla wielu Palestyńczyków. „Czujemy wielką solidarność ze strony brytyjskiej opinii publicznej” – powiedziała. „Widzieliśmy setki tysięcy, jeśli nie miliony, ludzi sumienia ze wszystkich środowisk i warstw, którzy maszerowali, podpisywali petycje, pisali do posłów i protestowali przeciwko współudziałowi naszego rządu w izraelskich zbrodniach wojennych”.

Według niedawnego raportu UNRWA, w kwietniu izraelskie siły zabiły w Gazie 111 Palestyńczyków, w tym co najmniej 18 dzieci i 7 kobiet, co podnosi łączną liczbę palestyńskich ofiar śmiertelnych od początku wojny do 72 619. Agencja ONZ poinformowała, że namioty dla przesiedleńców są teraz zarażone przenoszącymi choroby gryzoniami, co powoduje wzrost infekcji skórnych.

Szacuje się, że około 700 Palestyńczykom udało się uciec z Gazy do Wielkiej Brytanii. „Palestyńczycy, którzy przyjechali w tym okresie, musieli szukać specjalistycznego wsparcia żywieniowego, ponieważ byli głodzeni i nie mogli normalnie jeść po przyjeździe” – powiedziała Husseini. „Nie wspominając o traumie i szkodach psychologicznych, które będą przenikać przez pokolenia”.

Marsz Nakby odbywa się w obliczu narastających napięć wokół przyszłości propalestyńskich demonstracji w Wielkiej Brytanii, a niektóre grupy żydowskie i politycy wzywają ministrów i policję do zaostrzenia ograniczeń dotyczących marszów. Husseini odrzuciła opisy protestów jako „marszów nienawiści”, stwierdzając: „To właściwie całkowite przeciwieństwo: to protest przeciwko najbardziej nienawistnym czynom: wojnie i ludobójstwu”.

Husseini powiedziała, że uczestniczy w protestach ze swoimi dwojgiem małych dzieci. „Idziemy obok ludzi wszystkich wyznań, wszystkich społeczności, w tym 13 zorganizowanych bloków żydowskich. To wszyscy Brytyjczycy sumienia protestujący przeciwko zabijaniu dzieci, bombardowaniu uwięzionej populacji”.