SpaceX wystrzelił 13. testowy lot Starshipa 24 lipca, wreszcie rozmieszczając działające satelity po poprzednich misjach, które zadowalały się atrapami. Ulepszony Starship V3 wzniósł się z bazy Starbase w Teksasie o 18:51 czasu wschodniego, dzień później z powodu chmur – które najwyraźniej nie są ograniczeniem startu, ale psują zdjęcia.

Lot 13 miał na celu naprawę awarii silników z lotu 12, ale booster Super Heavy wciąż miał problemy z zapłonem, wodując mocniej niż zamierzano w Zatoce Meksykańskiej. Górny stopień natomiast pomyślnie rozmieścił 20 satelitów Starlink V3 – prawdziwych, a nie symulatorów masy. Spędziły one około 20 minut testując panele słoneczne, anteny i łącza laserowe przed ponownym wejściem, a dyrektor SpaceX Michael Nicolls z dumą poinformował o udanej komunikacji przez fale radiowe i lasery.

Starship wykonał również 14-sekundowy ponowny zapłon silnika Raptor, a następnie przeprowadził ponowne wejście i miękkie wodowanie na Oceanie Indyjskim 65,5 minuty po starcie. Co niezwykłe, nie eksplodował natychmiast, unosząc się wystarczająco długo, by przesłać obrazy – „scenariusz z marzeń” dla danych o osłonie termicznej, według rzecznika SpaceX Dana Huota.

Start został pierwotnie przerwany 16 lipca, gdy cztery z 33 silników Super Heavy nie zapaliły się z powodu zamarzniętej wilgoci w turbopompach ciekłego tlenu. SpaceX wymienił silniki i przetestował je na wyrzutni, a jeden zdemontowany silnik zaliczył pełny test spalania w McGregor w Teksasie. Plany przyszłych misji pozostają nieogłoszone, ale prezes Gwynne Shotwell zasugerowała, że lot 14 może podjąć próbę pierwszej misji orbitalnej, a lot 15 wystartuje z Florydy.