28-letnia turystka została oskarżona po tym, jak podobno wspięła się na kolosalną marmurową fontannę Neptuna na florenckim Piazza della Signoria, by dotknąć jego genitaliów w ramach przedślubnego wyzwania. Eksperci z rady miejskiej Florencji stwierdzili, że kobieta spowodowała tysiące euro szkód w zabytku, który stworzył rzeźbiarz Bartolomeo Ammannati na zlecenie Kosmy I Medyceusza w 1559 roku.
Policja zauważyła i szybko usunęła turystkę, której narodowość nie została ujawniona. Powiedziała im, że przyjaciele wyzwali ją, by dotknęła genitaliów Neptuna. Eksperci rady znaleźli "drobne, ale znaczące uszkodzenia zarówno nóg koni, po których chodziła, jak i fryzu, którego się trzymała, by uniknąć poślizgu". Urzędnicy miejscy oszacowali koszt na 5000 euro (4340 funtów), a policja oskarżyła ją o zniszczenie dobra artystycznego i architektonicznego.
To nie pierwszy raz, gdy turysta próbował dosiąść Neptuna. Kamery CCTV zainstalowano w 2005 roku po tym, jak gość wspiął się na posąg, łamiąc jedną z jego dłoni i uszkadzając rydwan. W 2023 roku niemiecki turysta spowodował znaczne szkody, próbując wspiąć się na pomnik dla selfie. Tego samego lata młoda para próbowała wspiąć się na kopię Dawida Michała Anioła na Piazzale Michelangelo.
Mimo zaostrzonych kontroli, rzadko zdarza się lato bez podobnych incydentów. Giorgio Caselli, kierujący biurem sztuk pięknych rady miejskiej, mówi, że wspinanie się na zabytki dla "wyzwania" staje się coraz modniejsze wśród odwiedzających. W 2024 roku nastolatek ukrył się na noc w katedrze Santa Maria del Fiore, by następnie wspiąć się na jej kopułę dla selfie, filmując się w czarnym bluzie z kapturem, dżinsach i trampkach, idąc wewnętrzną klatką schodową obiektu światowego dziedzictwa.
Caselli stwierdził, że goście często brakuje szacunku: "Fizyczny kontakt, jakiego szukają z zabytkiem, jest daleki od obiektywnej, emocjonalnej i intelektualnej [świadomości], której oczekujemy... Nie możemy sobie pozwolić na żadne sumienne ustępstwa wobec ignorancji i powierzchowności, które charakteryzują takie działania". Florencję odwiedza około 16 milionów turystów rocznie, a Caselli dodał: "Florenczycy chronią swoje dziedzictwo i patrzą na nich [gości] z podejrzliwością. Może dlatego, że nie mieszkają w mieście, traktują to bardziej jak grę."