Dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia, Tedros Adhanom Ghebreyesus, wylądował w Kinszasie w czwartek wieczorem z przesłaniem, które można określić jako ostrożnie optymistyczne: epidemię eboli nękającą Demokratyczną Republikę Konga można faktycznie powstrzymać. Planuje w piątek udać się do prowincji Ituri, epicentrum epidemii, przypuszczalnie po to, by zobaczyć problem z bliska i osobiście zapewnić wirusa, że nie jest mile widziany.
„To można powstrzymać” – oświadczył Tedros, dodając, że WHO nie popiera zakazów podróży jako odpowiedzi, ponieważ „niewiele pomagają” – stanowisko, które z pewnością rozczaruje każdego, kto miał nadzieję uciec przed gorączką krwotoczną, wskakując do samolotu. Zaapelował także bezpośrednio do grup zbrojnych walczących o bogaty w minerały region, prosząc o zawieszenie broni, argumentując, że żadna krzywda nie jest warta skazywania niewinnych ludzi na śmierć z powodu choroby, której można zapobiec. To nowatorski argument: może broń i maczety mogą odpocząć, żeby lekarze mogli wykonywać swoją pracę.
Od czasu ogłoszenia epidemii 15 maja WHO odnotowała 10 potwierdzonych i 223 podejrzane zgony z powodu eboli spośród ponad 1000 potwierdzonych i podejrzanych przypadków – liczby, które – jak ostrzega agencja – prawdopodobnie nie oddają pełnego obrazu, ponieważ wirus krążył po cichu pod radarem od pewnego czasu. To 17. epidemia eboli w DRK, kraju liczącym ponad 100 milionów mieszkańców, który już wcześniej miał do czynienia z wirusem, a obecny szczep – Bundibugyo – nie ma jeszcze szczepionki ani leczenia. Grupy doradcze WHO zaleciły badania kliniczne nad szczepionkami i terapiami, a szef agencji zdrowia Unii Afrykańskiej, Jean Kaseya, twierdzi, że szczepionka powinna być gotowa do końca roku. Trzymamy kciuki.
Sąsiednia Uganda, która odnotowała jeden zgon z powodu eboli i sześć dodatkowych przypadków, natychmiast zamknęła granicę z DRK. USA oświadczyły, że odmówią wjazdu każdej zakażonej osobie i pracują nad otwarciem placówki leczenia dla dotkniętych chorobą obywateli USA w Kenii – plan, który już spotkał się z wyzwaniem prawnym ze strony kenijskiej grupy praw człowieka i ostrzeżeniami ze strony urzędników służby zdrowia, że może obciążyć i tak już napięty system opieki zdrowotnej Kenii. Tymczasem WHO otrzymała 4,6 tony pomocy na lotnisku w Bunii, a UNICEF wysyła 100 ton. Bo jeśli chodzi o powstrzymanie eboli, każda tona ma znaczenie.