Rady Londynu mogą wkrótce zostać zakazane 'wysypywania' bezdomnych rodzin setki mil od domu, ponieważ ministrowie rozważają środki mające na celu ograniczenie praktyki, która nasiliła się podczas kryzysu mieszkaniowego w Wielkiej Brytanii. Posłowie twierdzą, że bezbronni ludzie - w tym kobiety uciekające przed przemocą - są 'zmuszani' do wyboru między spaniem na ulicy a przeprowadzką do tanich, skąpo umeblowanych mieszkań w jednych z najbiedniejszych regionów kraju. Organizacje charytatywne donoszą, że niektóre ofiary przemocy domowej wróciły do swojego oprawcy zamiast przeprowadzić się na północ, podczas gdy inne utknęły w schroniskach interwencyjnych.

Po śledztwie Guardiana, Florence Eshalomi, przewodnicząca komisji mieszkaniowej Izby Gmin, wezwała ministrów do 'poważnego rozważenia wprowadzenia limitu odległości dla wszystkich umieszczeń poza obszarem'. Minister ds. bezdomności Alison McGovern nazwała tę praktykę 'prawdziwym zmartwieniem' i powiedziała, że rząd jest gotów 'ukrócić jej najgorsze formy' po obecnym przeglądzie. Wytyczne rządowe już stanowią, że umieszczenia poza obszarem 'nigdy nie powinny być podyktowane wyłącznie kosztami', ale McGovern zauważyła, że 'coś tu ewidentnie nie działa'. Każdy zakaz prawdopodobnie obejmowałby wyjątki dla osób, które muszą opuścić Londyn.

Jonathan Brash, poseł Partii Pracy z Hartlepool, wezwał do 'radykalnego zaostrzenia' prawa, twierdząc, że polityka ta zwiększa lokalne napięcia i 'rozrywa tkankę społeczną' jego miasta. 'To niesprawiedliwe, to nie jest zrównoważone i najwyższy czas, żeby to się skończyło' - dodał. Zgodnie z ustawą o mieszkalnictwie, rady muszą znaleźć zakwaterowanie w swojej dzielnicy 'tak dalece, jak to rozsądnie możliwe', ale kilka londyńskich rad zostało w ostatnich latach uznanych przez sąd za działające niezgodnie z prawem. Prawnicy ds. mieszkaniowych, organizacje charytatywne, posłowie i liderzy rad twierdzą, że niektóre rady rutynowo łamią prawo.

Niektóre londyńskie rady płacą miliony firmom pośredniczącym za często nieumeblowane mieszkania oddalone o ponad 200 mil od stolicy. W zeszłym roku około kilkunastu samorządów wydało ponad 140 milionów funtów na zakup nieruchomości dla bezdomnych poza Londynem, w tym w Liverpoolu i Coventry. Firma Reloc8 z Derbyshire otrzymała około 2 milionów funtów od rad Croydon i Enfield za ułatwianie tych przeprowadzek. Sophie Earnshaw, prawniczka z organizacji charytatywnej Shelter, powiedziała, że takie firmy oferują 'szybkie rozwiązanie', ale 'zarabiają na kryzysie mieszkaniowym'. Reloc8 odpowiedziało, że ma 'wiele historii sukcesu' osób, które zostały przeniesione.

Całkowita liczba bezdomnych rodzin wysłanych poza Londyn jest nieznana, ponieważ kilka rad nie prowadzi centralnego rejestru, ale oficjalne dane pokazują, że liczba przeniesionych poza Londyn podwoiła się z 670 w roku do marca 2023 do 1300 w roku do marca 2025 - a prawdziwa liczba jest prawdopodobnie wyższa. London Councils, reprezentujące 32 dzielnice stolicy, stwierdziło, że większość umieszczeń dotyczy sąsiednich hrabstw i że spotkało się z samorządami północno-wschodniej Anglii. Jedna ofiara przemocy domowej została umieszczona 200 mil od Londynu, otoczona pijanymi i agresywnymi mężczyznami, i ostatecznie uciekła. Bo Bottomley z organizacji charytatywnej Refuge powiedział, że nieodpowiednie mieszkania zmuszają ocalałych do dłuższego pozostawania w schroniskach, tworząc cykl, w którym inni nie mogą dostać się do miejsc interwencyjnych. Organizacje charytatywne zauważają również, że rady często ignorują potrzeby kulturowe i religijne: jedna muzułmanka została wysłana do przeważająco białej wioski na północnym wschodzie, gdzie najbliższy meczet był oddalony o 90 minut autobusem.