Partia Reform UK ogłosiła politykę mieszkaniową, która sprawiłaby, że kolejka do mieszkań socjalnych wyglądałaby jak sekcja VIP w klubie nocnym - gdyby sekcja VIP była zarezerwowana wyłącznie dla pracowników urodzonych w Brytanii poniżej 35. roku życia, byłego personelu wojskowego oraz małżeństw z dziećmi. Zastępca lidera Richard Tice ma w poniedziałek przedstawić wielki plan budowy 50 000 przystępnych cenowo mieszkań socjalnych rocznie, co - jak twierdzi partia - nie będzie wymagać nowych podatków ani pożyczek. Bo, jak wszyscy wiedzą, budowa domów jest darmowa - wystarczy wystarczająco mocno tego chcieć.
Tice, który ma doświadczenie w deweloperce, powiedział: "Nadszedł czas, abyśmy priorytetowo potraktowali młodych brytyjskich pracowników i o tym jest nasza polityka". Dodał, że "całą swoją karierę spędził w branży nieruchomości" i "zburzy bariery, które uniemożliwiają pokoleniu wynajmującym wejście na drabinkę mieszkaniową". Czyli w skrócie: zaufajcie mi, już coś budowałem, a teraz zbuduję to, ale tylko dla odpowiednich ludzi.
Plan Reform obejmuje również zniesienie zezwolenia na pobyt stały dla imigrantów oraz eksmisję obcokrajowców z mieszkań socjalnych - posunięcie, które organizacja charytatywna Shelter określiła jako nie rozwiązanie, ale raczej "zmianę kolejności w kolejce" i "podsycanie podziałów". Bo właśnie tego potrzebujemy w kryzysie mieszkaniowym: więcej podziałów.
Partia Pracy, która nigdy nie przepuści okazji, by skrytykować plan rywala, nazwała propozycję "niepoważną i niewykonalną", oskarżając Reform o "sztuczki i podziały", które "uderzają w długoletnich mieszkańców UK, którzy przyczynili się do rozwoju naszego kraju". Zwrócili uwagę, że mieszkalnictwo socjalne jest już "ściśle kontrolowane", a nielegalni imigranci, osoby ubiegające się o azyl oraz osoby z wizami studenckimi lub pracowniczymi nie kwalifikują się. Ostrzegli również, że plan uderzy w pracowników NHS i innych długoletnich mieszkańców, którzy nie są obywatelami brytyjskimi, co może prowadzić do wzrostu bezdomności i zwiększonego korzystania z tymczasowych zakwaterowań, wszystko na koszt podatnika. I nie zapominajmy o renegocjacjach z UE - bo nic nie mówi "sprawne rządy" jak latami targowania się z Brukselą.
Tymczasem konserwatyści - którzy mają własny plan odebrania obcokrajowcom prawa do mieszkań socjalnych - oskarżyli Reform o "próby dogonienia" ich polityki. Shadow housing secretary Sir James Cleverly powiedział: "Konserwatyści już przedstawili kompleksowe plany, aby zapewnić obywatelom brytyjskim pierwszeństwo w kolejce do mieszkań socjalnych. Teraz Reform próbuje nas dogonić". Bo w wyścigu na dno każdy chce być tym, który trzyma łopatę.
Liberalni Demokraci nazwali to "okrutną sztuczką", a posłanka Zielonych Siân Berry poszła dalej, nazywając to "kolejną jawnie rasistowską i okrutną polityką", która tworzy "dwupoziomową Brytanię - jedną dla urodzonych w UK i drugą dla wszystkich innych". Zaproponowała zniesienie prawa do wykupu (Right to Buy), budowę i zakup setek tysięcy nowych mieszkań komunalnych oraz wprowadzenie kontroli czynszów. Radykalne, wiemy.
Tymczasem liczby: obywatele UK lub Irlandii stanowili 88,5% głównych gospodarstw domowych w mieszkaniach socjalnych w latach 2024/25, według English Housing Survey, pozostawiając około 11,5% nie-UK lub nie-Irlandczyków. Reform szacuje, że 540 000 mieszkań socjalnych zajmują obcokrajowcy, co wydaje się wyciągnięte z tego samego kapelusza co obietnica "bez nowych podatków".
Tak więc, gdy debata mieszkaniowa się zaognia, jedno jest jasne: politycy bardziej interesują się przestawianiem leżaków niż budowaniem nowych. Ale hej, przynajmniej są konsekwentni - zawsze priorytetowo traktują ludzi, którzy mogą na nich głosować.