Kompleks magazynowy o powierzchni 1 miliona stóp kwadratowych w Tracy w Kalifornii zapewnia obecnie niechciany pokaz świetlny i demonstrację jakości powietrza po tym, jak w czwartek po południu wybuchł pożar, który szalał niekontrolowanie do wczesnego piątku. Płomienie, które według władz mogą gasnąć przez kilka dni i mogą zawierać toksyczne zagrożenia, zniszczyły już centrum dystrybucji sprzętu medycznego Medline i spowodowały ewakuację pobliskich obiektów.
Zdjęcia lotnicze pokazują gęsty czarny dym unoszący się w chmurach z widocznym pod spodem czerwonym żarem, bo nic tak nie mówi „bezpieczeństwo dostaw medycznych” jak niekontrolowany pożar. Ogień rozprzestrzenił się na drugą stronę ulicy do obiektu FedEx, gdzie załogi bohatersko go zablokowały, według szefa straży pożarnej Randalla Bradleya z South San Joaquin County Fire Authority. Bradley zauważył, że zepsuty system tryskaczowy i niskie ciśnienie wody w hydrantach – najwyraźniej wina magazynu, a nie miasta – utrudniały akcję gaśniczą. Niska wilgotność, wysokie temperatury i silne wiatry również dołączyły do imprezy.
Pracownik Medline, Antonio Talavera, powiedział ABC7, że ogień rozprzestrzeniał się z alarmującą prędkością: „W ciągu 30 minut połowa budynku była już pokryta”. Urzędnicy ewakuowali dużą część obszaru, gdy wiatr roznosił żar, powodując trzy wtórne pożary, powiedział sierżant Michael Richards z policji w Tracy. Do wczesnego piątku nie ewakuowano żadnych domów, ale magazyn znajduje się w parku przemysłowym obok centrów dystrybucyjnych Amazon, Home Depot i FedEx, które prawdopodobnie wszystkie nerwowo obserwują.
Medline, dostawca lateksowych rękawiczek, masek i narzędzi chirurgicznych, które były kluczowe podczas pandemii COVID-19, potwierdził, że wszyscy pracownicy są bezpieczni. „Ściśle koordynujemy działania z lokalnymi władzami i służbami ratowniczymi, oceniając wpływ pożaru” – powiedział rzecznik, w rodzaju oświadczenia, które pisze się samo. Burmistrz Tracy, Dan Arriola, powiedział, że urzędnicy oceniają jakość powietrza i potencjalny wpływ na mieszkańców, podczas gdy władze zachęcały „wrażliwe” grupy – dzieci, osoby starsze i osoby z chorobami układu oddechowego – do pozostania w domach i ograniczenia narażenia na dym. Trwa dochodzenie w sprawie przyczyny, bo najwyraźniej magazyny nie ulegają samoistnemu spalaniu.