Gdybyś wiedział, że wielka burza lub pożar zmierza w stronę twojego domu, co byś uratował? Zwierzaka? Pudełko listów? Koc zrobiony na drutach przez babcię, który udajesz, że lubisz od dziesięcioleci? Pop-upowa wystawa na National Mall, przygotowana przez Climate Action Campaign i kuratorowana przez Sama Hartmana – artystę i ocalałego z huraganu Helene – zadaje odwiedzającym właśnie to pytanie. Mieszcząca się w kontenerze wielkości przestrzeni w Constitution Gardens, „Muzeum Nienaturalnych Katastrof” gromadzi artefakty i historie ocalałych z ekstremalnych zjawisk pogodowych z całego kraju, umieszczając je w samym politycznym sercu narodu, bo nic tak nie mówi „jesteśmy w tarapatach” jak maleńkie muzeum w D.C.
„Możesz spojrzeć na czyjąś twarz i nigdy nie dowiesz się, jaką burzę przetrwali, ale możesz spojrzeć na artefakt z ich domu i od razu zobaczysz, co się z nim stało” – zauważył Hartman w filmie promocyjnym, prawdopodobnie trzymając stopiony toster lub przemoczonego misia. Wystawa obejmuje dyskusje okrągłego stołu z ekspertami klimatycznymi, członkami Kongresu i ocalałymi z katastrof, aby przeżuć ekonomiczne skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych i to, co, jeśli w ogóle, można zrobić, aby chronić ludzi w przyszłości.
Kimberly Wills, dyrektor ds. partnerstw strategicznych w Climate Action Campaign, wyjaśniła, że grupa ma nadzieję, iż te wspólne doświadczenia zmuszą ludzi do domagania się działań od swoich przywódców. „Robimy wiele, aby wzywać naszych przywódców w Kongresie do zrobienia więcej, do rozwiązania kryzysu klimatycznego” – powiedziała. „Wiemy, że tak wielu ludzi rozumie, że zmiany klimatu są prawdziwe i dzieją się przez pryzmat ekstremalnych zjawisk pogodowych, bo mogą je zobaczyć”. Bo nic nie trafia do przekonania tak, jak widok dachu sąsiada na drzewie.
Mapa USA z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi z ostatnich dwóch lat, które spowodowały szkody o wartości ponad 1 miliona dolarów, wisi na jednej ścianie, wraz z nagłówkami wiadomości, które pewnie nie były przyjemne do czytania. Obok stoi prostokątna szklana gablota z połamanymi przyborami kuchennymi i inhalatorami na astmę – bo nic tak nie mówi „kryzys klimatyczny” jak pęknięta łopatka i inhalator ratunkowy. Mały stolik mieści ręczne wachlarze i broszury koalicji. Wills zauważyła, że ludzie, których artefakty i historie są pokazywane, „mogliby być każdym z nas”, co jest albo głęboko pocieszające, albo głęboko niepokojące, w zależności od statusu twojego ubezpieczenia powodziowego.
Podczas gdy USA szykuje się na stosunkowo łagodny sezon huraganów na Atlantyku, warunki na Zachodzie – z powodu powszechnej suszy i niskiej pokrywy śnieżnej w górach – sprawiają, że eksperci od pożarów są szczególnie niespokojni o tegoroczny sezon pożarowy. Podczas pierwszej zaplanowanej dyskusji, która odbyła się w namiocie obok głównej wystawy, rep. Adelita Grijalva (D-Ariz.) ostrzegała przed niebezpieczeństwem braku działań. „Widzicie w Nowym Meksyku, nie ma pokrywy śnieżnej, będą konsekwencje wodne, nie budujemy infrastruktury” – powiedziała. „Ludzie mówią: 'No wiesz, upał', a ja na to: 'Wiem, ale nie znam upału 117 stopni w drugim tygodniu czerwca. Nie powinniśmy mieć trzech cyfr w maju'”. Zauważyła, że studniówki, historycznie imprezy na świeżym powietrzu, są teraz przedmiotem debaty.
W okrągłym stole uczestniczyli także rep. Dina Titus (D-Nev.) i Hannah Safford, zastępca dyrektora w Federation of American Scientists. „Upał jest nieunikniony i trzewny” – stwierdziła Safford, prawdopodobnie wachlując się. Deidre Radford, mieszkanka Nevady w panelu, opisała swoje osobiste konsekwencje: „Dla mnie przekłada się to na znacznie więcej astmy i alergii, co powoduje infekcje. Walczę z infekcją za infekcją, które wynikają z wysokich temperatur i pogorszonej jakości powietrza. Dotyka to osoby starsze, dzieci i jest dla mnie ciągłą walką”.
Titus ubolewała, że upał nie robi tak „dobrej telewizji” jak powodzie, huragany czy tornada. „Mogę wam powiedzieć, że upał wciąż jest pasierbem katastrof naturalnych” – powiedziała. „Za każdym razem, gdy próbujesz argumentować, że”