Z prognozowanymi na ten weekend upałami, wiele osób wybierze się na plażę – a żadna wycieczka nad morze nie obejdzie się bez lodów, na które może być potrzebna mała pożyczka.

Rodziny odwiedzające w tym roku walijskie wybrzeże mogą stanąć w obliczu jednych z najwyższych cen w Wielkiej Brytanii. Według analizy firmy kart kredytowych Zable, trzy walijskie destynacje znalazły się wśród najdroższych miejsc na rożek w Wielkiej Brytanii. Porthmadog w Gwynedd okazało się najdroższe – jedna gałka kosztuje średnio 3,85 funta, a dwugałkowy rożek około 5,28 funta. Aberystwyth zajęło czwarte miejsce w kraju z ceną 3,65 funta, a Tenby ósme z 3,33 funta.

Barton-on-Sea w Hampshire zostało uznane za najtańszą nadmorską destynację na lody w Wielkiej Brytanii – jedna gałka kosztuje średnio 1,95 funta, czyli mniej więcej połowę ceny w Porthmadog dla czteroosobowej rodziny. Żadne walijskie miasteczko nie pojawiło się na liście najtańszych destynacji.

Kanclerz Rachel Reeves podjęła kroki w celu złagodzenia kryzysu kosztów utrzymania dla brytyjskich gospodarstw domowych, w tym obniżenie ceł importowych na niektóre podstawowe produkty spożywcze. Ciastka, czekolada, suszone owoce i orzechy to tylko niektóre z ponad 100 produktów, które zostaną objęte ukierunkowanymi obniżkami opłat importowych z zagranicy. Pełna lista zostanie opublikowana w przyszłym tygodniu. Program ten pojawia się w czasie, gdy gospodarstwa domowe doświadczają rosnących cen paliw i szykują się na wyższe rachunki za energię i żywność z powodu wojny w Iranie zakłócającej łańcuchy dostaw.

Zarówno mieszkańcy, jak i turyści wyrazili szok z powodu cen. Hortense Gregory, mieszkanka Harlech w Gwynedd, powiedziała, że nie kupiłaby lodów w tej cenie. Kerri Underhill z Solihull zapłaciła 20 funtów za cztery lody z dodatkami w Porthmadog, co określiła jako „drogie”. Lokalna para Andrea i Ian Merriduw powiedzieli, że zwykle chodzą do pobliskiego Beddgelert, bo jest „lepszą wartością”. Andrea przyznała, że „warto zapłacić więcej za dobre lody”, ale dodała, że dla rodziny byłoby to „zbyt drogie”.

Helen Holland z Bodorgan na Anglesey prowadziła firmę lodziarską Môn ar Lwy przez 18 lat, ale rosnące koszty produkcji i administracji skłoniły ją do przejścia na emeryturę w tym roku. „Wzrost był fenomenalny” – powiedziała, obwiniając niedobory wanilii i gwałtownie rosnące ceny czekolady za podbicie kosztów „do nieba”. Dodała, że ubiegłoroczna susza mogła przyczynić się do niedoboru wanilii. Lodziarnie wcześniej wskazywały na rosnące koszty składników, takich jak posypki i kakao. Helen wyjaśniła, że rosnąca papierkowa robota, VAT i inne koszty biznesowe również stały się przytłaczające. „To tylko gonitwa za papierami, mnóstwo tego, więc podsumowując, tak, mam dość”.

Helen uważa, że klienci rozumieją podwyżki, ponieważ wszyscy odczuwają presję rosnących kosztów utrzymania. „Myślę, że każdy zaciska pasa tu i ówdzie. Lody czy smoothie to dziś prawdziwy luksus. Kiedyś nawet nie myślało się o [koszcie] lodów. Teraz trzeba podjąć decyzję: czy pozwolę sobie na przyjemność, czy nie?” – dodała Helen, że producenci współpracujący i kupujący hurtowo mogliby pomóc firmom w przyszłości.