Gdy mętna woda najpierw zerwała ogrodzenie, potem wdarła się na podwórko, a w końcu zalała każdy pokój, elektronika, sprzęty kuchenne, meble, dokumenty i świadectwa akademickie Daniela Ebiesuy nauczyły się pływać. W ciągu kilku minut mieszkaniec dzielnicy Shogunle ewakuował się z żoną, dwutygodniowym dzieckiem, czteroletnim synem i teściową do mieszkania sąsiada na piętrze, gdzie pozostali uwięzieni przez cztery godziny, obserwując, jak woda pochłania ulice poniżej.
„To był boleśnie trudny wieczór dla mnie i mojej rodziny” – mówi Ebiesua o 28 czerwca, teraz wydając 35 000 nair (19 funtów) dziennie na hotel i zamawiając jedzenie. Wyraźna brązowa linia wody wciąż znaczy ściany jego salonu, a wilgotny zapach unosi się w powietrzu, gdy przemoczone materace, zniszczone meble i zepsuta elektronika leżą na zewnątrz. Ale prawdziwe szkody nie są materialne – są psychologiczne. „Teraz każda ciemna chmura wydaje się ostrzeżeniem, każdy deszcz wywołuje ukłucie strachu, że to może się powtórzyć”.
W miarę jak Nigeria doświadcza coraz częstszych i niszczycielskich powodzi z powodu ulewnych deszczy, zatkanych kanałów i podnoszącego się poziomu mórz, specjaliści od zdrowia psychicznego nazywają wynikający z tego lęk jednym z najmniej rozpoznawanych skutków kryzysu klimatycznego. Dr Faith Aboloje, ekspertka ds. powrotu do zdrowia po traumie i założycielka Safe Corner by Jevwe, zgłasza wzrost lęku klimatycznego: „W przeciwieństwie do typowego stresu, ten strach jest powiązany z powtarzającymi się katastrofami środowiskowymi, uwięziając ocalałych w oczekiwaniu i przerażeniu. Dla niektórych sam dźwięk deszczu wywołuje panikę”.
W Okun Alfa 26-letni kierowca Joseph Moko żyje z nawracającymi powodziami. „Kiedy pada w nocy, trudno mi spać, bo mogę obudzić się w każdej chwili i zastać swoje łóżko pod wodą. Nigdy naprawdę nie możesz odpocząć, bo nie wiesz, co przyniesie następna godzina”. Nigeryjska Agencja Służb Hydrologicznych ostrzegła przed kolejnym niebezpiecznym sezonem powodziowym, stawiając ponad 14 000 społeczności w wysokim ryzyku, a co najmniej 15 000 w umiarkowanym.
Działaczka klimatyczna Jennifer Uchendu z SustyVibes opisuje „przeciążenie allostatyczne” – przedłużający się stres spowodowany ciągłymi zagrożeniami środowiskowymi zwiększający ryzyko depresji, lęku, nadciśnienia, chorób serca i osłabienia odporności. W przeciwieństwie do traumy, chroniczny stres klimatyczny rozwija się stopniowo, często niezauważony, dopóki nie wpłynie na każdy aspekt codziennego życia.
W Abule Ogun w stanie Ogun drobna rolniczka Glory Sunday straciła swoje uprawy kukurydzy i dyni. „Przetrwała tylko trochę kukurydzy. Ugu (dynia piżmowa) została całkowicie zniszczona. Mogę nie przeżyć powodzi, jeśli przyjdzie ponownie”. Zalana farma zniszczyła miesiące pracy i zbiory, które miały utrzymać jej czworo dzieci – około 500 000 nair (270 funtów) tylko z ugu.
W Lagos farma rybna Kenechukwu Okosy, Cloudearth Farms w Okocie, została zalana, gdy był w kościele. „Rozmówca powiedział mi przez telefon, że wszystko poszło, wszystkie ryby poszły, moje serce po prostu opadło”. Stracił prawie 8 000 ryb i 32 kurczaki. „Mój partner i ja rozważamy po prostu porzucenie biznesu”.
Arjun Jain, przedstawiciel agencji ONZ ds. uchodźców w Nigerii, mówi, że rodziny przesiedlone przez katastrofy stają w obliczu przytłaczającej niepewności co do przetrwania, bezpieczeństwa i przyszłości. „Przychodzą z dużą traumą, a gdy dodasz do tego masowe, przymusowe przesiedlenie, te obawy stają się jeszcze intensywniejsze”. Silne sieci rodzinne i społeczne pozostają kluczową ochroną psychologiczną, zauważa.
W Sogunle Solomon Kehinde nie mógł pozwolić sobie na hotel po powodzi i schronił się u przyjaciela wraz z żoną i trójką dzieci. Choć wody opadły, mówi, że trauma psychologiczna nie pozwala im spać w domu: „Nie mogę tu teraz spać, bo boję się żab, skorpionów lub węży. Powódź mogła je przynieść do mojego mieszkania”.
Nigeria ma znaczną lukę w leczeniu chorób psychicznych, z niewielką liczbą psychiatrów, psychologów i pracowników socjalnych dla ponad 220 milionów ludzi. Usługi są głównie w szpitalach miejskich, co ogranicza dostęp. Ocalali polegają na krewnych, sąsiadach i przyjaciołach. „Wsparcie społeczne jest kluczowe” – mówi dr Aboloje. „Kiedy ludzie wiedzą, że nie są sami, że inni przechodzą przez to samo, to zmniejsza poczucie izolacji i bezradności”.
Tymczasem w Lagos deszcz pada dalej, a mieszkańcy grają w muzyczne krzesła z meblami, które nie są wodoodporne. Jak mówi jeden z ocalałych: „To jak zły ex, który ciągle wraca – myślisz, że już po wszystkim, a on znowu puka do drzwi. Tylko że zamiast kwiatów przynosi błoto i zniszczone marzenia”. I tak, z klimatycznym lękiem w tle, Nigeria kontynuuje swój taniec z powodzią – bo kto potrzebuje spokoju ducha, skoro można mieć darmową subskrypcję niepokoju?