Ciocia Lorraine Peeters miała cztery lata, gdy zabrano ją z domu na misji Brewarrina w północno-zachodniej Nowej Południowej Walii, wywieziono przez metalowe bramy, które wciąż pamięta. Przez następne sześć lat Cootamundra Aboriginal Girls Home stało się jej światem – miejscem, gdzie została oddzielona od rodzeństwa, szkolona na służącą i systematycznie prana mózgu, by stać się białą.
„Po przyjęciu wszystkie twoje ubrania palono, a potem polewano cię, jak to nazywali, odwszywaniem, a to były lata 40., więc używano kąpieli owczej” – powiedziała ciocia Lorraine Guardian Australia. „Potem golono ci głowę, dawano nową tożsamość i religię”. Mantra brzmiała: „Bądź biała, mów biało, żyj biało każdego dnia”.
Jej historia jest jedną z setek udokumentowanych w raporcie „Bringing Them Home”, przedstawionym prawie 30 lat temu. Dziś ocaleni i działacze wciąż naciskają na rządy, by zrobiły więcej, jak opisano w nowym krajowym planie Fundacji Uzdrowienia. Raport „Od przeprosin do działania” został opublikowany przed Dniem Przeprosin we wtorek.
Ciocia Lorraine od dziesięcioleci walczy o zmiany. Zeznawała przed krajową komisją śledczą, która doprowadziła do raportu „Bringing Them Home”, współzałożyła 13 lat temu Coota Girls Aboriginal Corporation i pomogła stworzyć wsparcie oparte na traumie dla ocalałych. W 2008 roku wręczyła ówczesnemu premierowi Kevinowi Ruddowi coolamon symbolizujące utracone dzieci przed narodowymi przeprosinami.
Teraz, mając 88 lat, naciska na rządy federalne i stanowe, by wsparły ocalałych z Pokoleń Skradzionych w ich ostatnich latach, z których wielu wciąż szuka więzi i połączenia z rodziną. „Ocaleni wciąż cierpią z powodu traumy, ocaleni z niepełnosprawnością lub psychicznie nie w porządku, biorąc pod uwagę traumę, przez którą przeszli, a organizacja wciąż działa na resztkach, bez niczego” – powiedziała.
Raport Fundacji Uzdrowienia wzywa do kompleksowego wsparcia dla tysięcy starzejących się ocalałych, w tym bezpiecznej kulturowo opieki nad osobami starszymi, dostępu do dokumentów przechowywanych przez prywatne instytucje, takie jak kościoły, oraz zniesienia współpłatności medycznych. Wzywa także do programu zadośćuczynienia we wszystkich stanach i terytoriach – Queensland pozostaje ostatnim stanem bez takiego programu, po tym jak Australia Zachodnia ogłosiła swój program w zeszłym roku.
Do lat 70. XX wieku aborygeńskie dzieci były systematycznie usuwane na mocy praw asymilacyjnych. Między 1910 a 1970 rokiem szacuje się, że od jednego na dziesięcioro do jednego na troje rdzennych dzieci zostało zabranych. Wiele nigdy nie wróciło. Dyrektor generalna fundacji, Shannon Dodson, powiedziała, że od czasu przeprosin impet osłabł. „Zbliżamy się do 30 lat – całego pokolenia, w którym straciliśmy już tysiące ocalałych” – powiedziała. „Myślę, że to prawdziwa plaga na kraju i prawdziwa hańba, że nie wypełniliśmy naszego obowiązku”.
Mimo wszystko ciocia Lorraine mówi, że zbudowała „dobre życie” dla swoich dzieci i wnuków. Wróciła do miejsca, w którym się urodziła – pod drzewo – i zabrała ze sobą trochę ziemi. „Pójście do tego drzewa było jak odrodzenie. Wzięłam trochę ziemi, trochę kory i liści eukaliptusa i są przy mnie obok łóżka. Miałam wielkie szczęście, że odtworzyłam to, co straciłam”.