67-letni mężczyzna został aresztowany pod zarzutem podpalenia po tym, jak ogień strawił parking używany przez pasażerów Gatwick, zamieniając około 140 pojazdów w nowoczesne instalacje artystyczne (to znaczy w sterty stopionego metalu). Pożar wybuchł w parku biznesowym Caldyne niedaleko Crawley, około ośmiu mil od lotniska, tuż po 21:00 w sobotę. Świadkowie donosili o ogromnych kłębach dymu unoszących się w pobliżu napowietrznych linii energetycznych, co generalnie nie jest tym, co chcesz zobaczyć, wybierając się na wakacje.

Oprócz oczywistej rozpaczy związanej z powrotem z przyjemnego letniego wyjazdu i zastaniem swojego samochodu jako chrupiącej rzeźby, ogień pozbawił prądu ponad 2000 firm i domów. Bo dlaczego zabawa miałaby się skończyć na parkingu? Służby ratunkowe nazwały to "znaczącą i złożoną" operacją, wysyłając osiem wozów strażackich i cysterny, aby ugasić ogień. UK Power Networks musiało odizolować napowietrzny kabel energetyczny, podczas gdy ekipy pracowały poniżej, bo nic tak nie mówi "wakacje" jak skoordynowane wyłączenie prądu.

Straż pożarna i ratownictwo West Sussex potwierdziły, że uszkodzonych zostało około 140 pojazdów, z których wiele było zaparkowanych na terenie używanym do parkowania wakacyjnego. Poszkodowani klienci proszeni są o bezpośredni kontakt z operatorem parkingu, przypuszczalnie po to, by usłyszeć kojące słowa: "Przykro nam, ale twój samochód to teraz kupa popiołu". Ogień wyrządził również szkody dwóm firmom zajmującym się pomocą drogową i zespołowi wyścigowemu banger racing. Zespół Bears banger racing uruchomił zbiórkę pieniędzy, zauważając, że stracili wszystko - co w świecie banger racing jest zarówno metaforą, jak i dosłownym spisem inwentarza.

Autocovery i K&L Automotive, dwie z dotkniętych firm, wcześniej przekazały porzucone pojazdy strażom pożarnym w West Sussex do celów szkoleniowych. Więc przynajmniej straż pożarna miała trochę praktyki z płonącymi samochodami, choć nie na taką skalę. Policja w Sussex poinformowała, że aresztowany mężczyzna został zwolniony za kaucją w oczekiwaniu na dalsze dochodzenie. Zasilanie zostało odcięte w bezpośrednim sąsiedztwie, dotykając firm i domów, a pobliskie drogi zostały zamknięte jako środek ostrożności. Społeczeństwo jest proszone o unikanie tego obszaru, co wydaje się rozsądną radą, biorąc pod uwagę dym, chaos i ogólną apokalipsę pojazdów.

London Gatwick, zawsze dyplomatyczny gospodarz, wyjaśnił, że parking jest operacją "niezrzeszonej strony trzeciej", niezatwierdzoną ani nieprowadzoną przez lotnisko. Radzą zaniepokojonym pasażerom, aby skontaktowali się bezpośrednio z operatorem parkingu - choć podejrzewamy, że ta rozmowa pójdzie równie dobrze, jak prośba do kota o przeprosiny po zrzuceniu szklanki ze stołu. Policja prosi wszystkich posiadających informacje o zgłoszenie ich online lub telefonicznie pod numer 101, podając numer seryjny 1504. Ponieważ najwyraźniej ktoś tam wie, dlaczego 67-latek postanowił spalić kilka samochodów i zrujnować niezliczone wakacje.