Czekanie. Czekanie. Czekanie. Słońce wzeszło na zachodzie. Grad wielkości piłek nożnych tłukł w chodniki z bezchmurnego nieba. Psy miauczały, a koty szczekały. Dziennikarze polityczni stacjonujący przed Downing Street byli w szaleństwie. Redaktor polityczny BBC, Chris Mason, biegał po Whitehall, zaczepiając nieznajomych, domagając się odpowiedzi, czy zamierzają zrezygnować. Jeśli nie teraz, to kiedy? Beth Rigby ze Sky News skonfrontowała Roberta Pestona z ITV na żywo, twierdząc, że szykuje się do walki o przywództwo. To był taki dzień.
Czwartek miał być dniem dramatu. Kiedy wszystko miało się rozstrzygnąć. Nie tylko było zapisane w gwiazdach, ale zostało wcześniej zasugerowane przez zwolenników Wesa Streetinga. To miał być dzień, w którym zaatakuje premiera. Miał wymagane 81 posłów Partii Pracy za sobą. Wszystko było na swoim miejscu. Nigel Farage nawet przełożył przemówienie w Sunderland. Nigdy nie przeszkadzaj wrogom, gdy sami robią się głupi. Choć Nige mógł też chcieć uniknąć pytań o 5-milionowy prezent od tajlandzkiego kryptomiliardera. W sumie, nie byłby zadowolony, że wyszło na jaw, iż mniej więcej w tym samym czasie kupił dom za 1,4 miliona funtów, który teraz wynajmuje. Mimo to, jestem pewien, że ma zamek Chubb, więc nie ma problemów z bezpieczeństwem Nige'a.
Tyle że przez cały ranek prawie nic się nie wydarzyło. Wszyscy oprócz Keira wydawali się sądzić, że Keir musi odejść, ale nikt nie miał pojęcia, jak to zrobić. Prawie jakby Partia Pracy postanowiła wkurzyć cały kraj. Zawiesiwszy rząd na cały tydzień, przygotowawszy wyborców na nieuchronność zmiany premiera, nagle zdali sobie sprawę, że nikt nie napisał zakończenia. Brakowało finałowego aktu. Protagoniści wymachiwali nożami, skąpani we krwi i próbowali uchodzić za niewinnych gapiów.
Mimo to dowiedzieliśmy się, że HMRC ma poczucie humoru. Zbyt często urząd skarbowy ma złą reputację, ale dziś rano Angela Rayner ujawniła, że spór podatkowy dotyczący jej mieszkania w Hove został magicznie rozwiązany. Zapłaciła 40 000 funtów, które była winna – Ange była bardzo zajęta na rynku przemówień po kolacjach, przygotowując się na ten moment – a HMRC dał jej czyste konto. Żadnej grzywny, żadnej nagany. Po prostu błąd, który każdy mógł popełnić. Choć nadal nie jest jasne, dlaczego zdecydowała się zapłacić tylko tyle, ile chciała, zamiast zasięgnąć właściwej porady. Może to szczegół dla małych ludzi.
Tak więc wiadomość nadeszła w samą porę, by Ange mogła odegrać swoją rolę w konkursie na przywództwo. Była niczym, jeśli nie nieśmiała w wywiadzie dla Guardiana. Mrugając do światła dziennego po raz pierwszy od tygodni. Nie śmiała zgłaszać swojej kandydatury, powiedziała, wcielając się w swoją wewnętrzną księżną Dianę. Ale gdyby ktoś zrobił to w jej imieniu, mogłaby się zastanowić. Niektórzy rodzą się wielcy. Niektórzy osiągają wielkość. Innym wielkość zostaje narzucona. Keir musi bardzo dokładnie przemyśleć swoją pozycję, dodała. Tak dokładnie, żeby zrezygnował. A potem, gdyby Andy Burnham był zajęty, mogłaby wystąpić. W tych okolicznościach Ange brzmiała jak wzór lojalności. Misja wykonana.
Potem Westminster popadł w zawieszenie. Własną metasferę. Wszyscy krążyli, przekonani, że są w złym miejscu o złym czasie i że gdzieś musi się coś dziać. Ale nie działo się. Wszystko stanęło w miejscu. Ministrowie wyciszyli telefony i oglądali kanały informacyjne. Niektórzy spodziewali się zobaczyć nagrania siebie oglądających telewizję. To dla niektórych sposób, by wiedzieć, że wciąż żyją. Przez nanosekundę niektórzy nawet poważnie rozważali możliwą walkę o przywództwo ze strony młodszego ministra Ala Carnsa, który jest posłem od mniej niż dwóch lat. Potem pokręcili głowami. Nie byli aż tak zdesperowani. Jeszcze nie.
Przed południem: oświadczenie Wesa. Choć nie to, na które wszyscy czekali. Komentarz na temat najnowszych danych NHS. Wes chciał, żeby wszyscy wiedzieli, że Wes...