Daniel Dubois pada w pierwszych 15 sekundach! Ogłoszenia na ringu są zakończone. Obaj mają groźne miny. Howard Foster odczytuje instrukcje, a oni dotykają rękawic… ding-ding! Fabio Wardley krąży po ringu, złośliwy wyraz na twarzy. To nos boksera, prawda? Nie żebym mu to powiedział w twarz. Jego wybór utworu na wejście to złowieszczy brytyjski hip-hop, którego nie znam, bo jestem totalnie odklejony. Całkiem chwytliwe.
Tony „spokojniejszy ode mnie” Garvey pisze maila, że to „Can't Be Touched (feat. Trouble Tha Truth & 2piece) by Body Head Bangerz”. Dzięki, Tom – rzeczywiście kawałek. Daniel Dubois jako pretendent wychodzi pierwszy. Jego twarz rzadko zdradza emocje. „What a Man” Lindy Lyndell grzmi, a potem reggae. Miło.
Moses Itauma, 21-letni prospekt wagi ciężkiej, siedzi przy ringu: „Dziś nie chodzi o mnie, tylko o Fabio Wardleya – on zgarnie W. Ta walka nie potrwa pełnego dystansu.” Jest sparingpartnerem Wardleya, więc to mało zaskakująca prognoza. Noel Gallagher jest przy ringu, założę się, że nie płacił dynamicznych cen za ten pierwszorzędny bilet. DJ w wypełnionej po brzegi Co-op Live w Manchesterze puszcza Live Forever – albo mistrzowskie wyczucie czasu, albo idealny zbieg okoliczności.
Pytanie: jeśli założymy, że Deontay Wilder i Anthony Joshua są już po szczytowej formie, czy Wardley i Dubois są najgroźniejszymi puncherami w wadze ciężkiej? Można tak argumentować. (Mówię to, natychmiast zapewniając 12-rundowy festiwal uścisków bez nokdaunów.) Niepokonany półśredni Jack Rafferty pokonuje byłego mistrza Wielkiej Brytanii Ekow Essumana w jednostronnym pojedynku. Narożnik Essumana przerwał walkę, rzucając ręcznik po szóstej rundzie – ich zawodnik był mocno rozcięty i przyjmował mnóstwo ciosów.
Czas na przewidywania! Jedynym pewniakiem w Wardley-Dubois jest to, że walka nie dobiegnie końcowego gongu: bukmacherzy ledwo rozdzielają obu. Moim zdaniem 31-letni Wardley, który ma niesamowitą zdolność przyjmowania ciosów i nabierania sił w miarę trwania walki, ma przewagę. Dubois nie ma słabej szczęki, 28-latek po prostu nie zawsze wykazywał niesamowitą siłę mentalną swojego rywala. To powiedziawszy, Dubois jest po prostu lepszym bokserem – co, [sprawdza notatki] w walce bokserskiej, jest pewną zaletą.
Po pewnym czasie łatwo się zniechęcić, gdy boks jest tak pogmatwanym biznesem… a potem, gdy najmniej się spodziewasz, oglądasz niesamowite rundy i widzisz brutalną radość. Nokaut Zaka Chelliego na Davidzie Morrellu był równie szokujący, co porywający. Chelli dokonał zdumiewającego przerwania – przypomnienie, jak boks może zmienić życie zawodników, choć Chelli potwierdził, że w poniedziałek rano wróci do szkoły w Fulham.
Tymczasem Daniel Dubois dotarł spóźniony do Co-op Live. W lipcu zeszłego roku, gdy został zmiażdżony przez Ołeksandra Usyka w pięciu rundach, przybycie Dubois poprzedziła impreza. Ale dziś opóźnienie Dubois tłumaczy się zakorkowanym Manchesterem. Frank Warren obiecuje: „To będzie brytyjska odpowiedź na Haglera-Hearnsa” – co, jako promotor obu ciężkich, jest nieco stronniczym źródłem.
Brad Rea wraca na zwycięską ścieżkę, przerywając Liama Camerona. Miejscowy półciężki kończy jednostronny pojedynek w stylu, prawdopodobnie odnosząc największe zwycięstwo w karierze. Cameron pokazał dużo serca, wstając po obaleniu w czwartej rundzie, ale Rea był wszędzie.
Wow! Mamy już zdumiewające zwycięstwo przez nokaut w Manchesterze – i to nie jest walka wieczoru. Zak Chelli z Fulham, z zawodu nauczyciel zastępczy, sprawił sensacyjną niespodziankę, pokonując kubańskiego byłego mistrza świata Davida Morrella. To wynik, którego mało kto się spodziewał. Morrell wygrywał pojedynek w wadze półciężkiej po ośmiu rundach, ale Chelli zachwiał nim potężnym prawym w dziewiątej rundzie – a następnie dobił faworyta w narożniku w ostatniej rundzie.
Arena Co-op Live znajduje się tuż obok Etihad Stadium. Lu