Andy Burnham obiecał przedstawić plany "silniejszej kontroli publicznej" nad podstawowymi usługami podczas swojego pierwszego wystąpienia w Izbie Gmin od objęcia władzy. Premier powiedział, że "seria złych zakrętów" od lat 80. XX wieku doprowadziła do prywatyzacji władzy ekonomicznej w Wielkiej Brytanii, wskazując na przemysł wodociągowy jako "przeciekający pomnik tego podejścia - kraj zarządzany w interesie prywatnym, a nie publicznym". Powtórzył swoje przekonanie, że władza polityczna została scentralizowana i ogłosił, że udostępni uprawnienia dewolucyjne większej liczbie regionów w Anglii.
Liderka konserwatystów Kemi Badenoch oskarżyła Burnhama o oferowanie "większej kontroli rządu, większych podatków i większej liczby polityków". "Jego diagnoza jest całkowicie błędna, jego teoria wzrostu jest całkowicie błędna, on myśli, że jeśli rząd wyda więcej pieniędzy, wszyscy się wzbogacimy - tak to nie działa" - powiedziała. Badenoch ostrzegła również premiera, że jego nowa praca będzie "bardzo różna" od poprzedniej roli burmistrza Greater Manchester, gdzie "nie musiał podejmować trudnych kompromisów".
Burnham został premierem 20 lipca, krótko po zamknięciu parlamentu na przerwę letnią. Wtorek był pierwszym dniem nowej sesji parlamentarnej i dał mu pierwszą okazję do przemówienia do posłów i odpowiedzi na pytania. Powiedział Izbie Gmin, że "Brytania nie jest tam, gdzie byśmy chcieli", ale obiecał "zbudować nowe poczucie optymizmu w całym kraju".
Po 10 latach nieobecności w parlamencie Burnham powiedział, że wraca z "jasną diagnozą" tego, co poszło nie tak w kraju. "Od lat 80. ten kraj skręcał w serię złych zakrętów" - powiedział. "Władza polityczna została scentralizowana, władza ekonomiczna sprywatyzowana, kraj zdeindustrializowany, potem przyszła austeriacja, wydrążając rady i pozbawiając je możliwości działania, aby cokolwiek z tego odwrócić. A potem Brexit pogłębił szkody, wprowadzając dekadę niskiego wzrostu i zahamowanej regeneracji".
W miesiącach poprzedzających objęcie stanowiska premiera Burnham nie posunął się do wezwania do pełnej nacjonalizacji, ale powiedział, że chce większej kontroli publicznej nad wodą i energią. We wtorek obiecał, że plan osiągnięcia tego zostanie przedstawiony "później w tym roku". Zapytany przez konserwatywną posłankę Alison Griffiths o plany dotyczące sektora wodnego, Burnham powiedział, że ważne jest "rozważenie wszystkich możliwych rozwiązań". "To bardzo godna ubolewania sytuacja, że prywatyzacja wody postawiła nas w pozycji, w której bardzo trudno będzie to odwrócić" - dodał.
Burnham powiedział, że jego czas jako burmistrza Greater Manchester dał mu "jasną teorię wzrostu", a mianowicie, że przekazanie uprawnień regionom poza Londynem pobudzi ich gospodarkę. Argumentował, że to podejście sprawdziło się w Manchesterze, a teraz chce, aby "każde miejsce w naszych regionach i narodach mogło zrobić to samo, tworząc warunki do dobrego wzrostu w każdym kodzie pocztowym". Niektórzy posłowie wyrazili obawę, że obszary bez burmistrzów - i nowych uprawnień, które się z nimi wiążą - ucierpią, co doprowadzi do systemu dwupoziomowego. Wysiłki mające na celu zabezpieczenie umowy dewolucyjnej w Kornwalii zostały utrudnione przez niechęć hrabstwa do utworzenia grupy z Devonem, ale także do posiadania burmistrza. Burnham wydawał się zaakceptować obawy hrabstwa, mówiąc Izbie Gmin, że jego rząd będzie współpracować z Radą Kornwalii i jej sześcioma posłami nad umową dewolucyjną "z wybranym burmistrzem lub bez". Dodał, że rozszerzy "tę samą ofertę na wszystkie części Anglii bez zdecentralizowanej władzy". Powiedział również, że jest zainteresowany zbadaniem "lokalnego modelu dewolucji" w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej.
Krótko przed przemówieniem Burnhama w parlamencie Sir Keir Starmer ogłosił niespodziewanie, że ustąpi z funkcji posła, niecałe dwa miesiące po rezygnacji ze stanowiska premiera. Burnham rozpoczął swoje przemówienie od złożenia hołdu swojemu poprzednikowi, mówiąc Izbie Gmin, że Sir Keir "dał temu krajowi życie w służbie publicznej" i stworzył "platformę".