Czternastu bezdomnych umiera rocznie w australijskich parkach publicznych lub na terenach wiejskich - wynika z analizy raportów o 'ukrytych zgonach'. To liczba, która jakoś nie skłoniła kraju do narodowej gry w muzyczne krzesła o mieszkania.
Śmierć młodego studenta zagranicznego śpiącego na dworcu w Hyde Parku, młodej bezdomnej matki, która zmarła na sepsę w Australii Zachodniej, oraz noworodka w prowizorycznym obozowisku bezdomnych nad plażą Wagga - wywołały w ostatnich tygodniach falę żalu i szoku, a także, miejmy nadzieję, kilka niewygodnych pytań o to, dlaczego to się ciągle dzieje.
Analiza zlecona przez Guardian i przeprowadzona przez National Coronial Information Service, która ma dostęp do niepublicznych raportów o zgonach zgłaszanych koronerom stanowym, ujawnia niepokojące liczby zgonów bezdomnych w parkach publicznych i na terenach wiejskich, w tym nad brzegami rzek.
Między 2010 a 2020 rokiem 54 bezdomnych zmarło w parkach publicznych, a 85 bezdomnych Australijczyków zmarło na terenach wiejskich - w tym w buszu, na pustyni, plażach i brzegach rzek. To 139 osób, które chciały tylko bezpiecznego miejsca do spania, a zamiast tego doczekały się raportu koronera.
Od 2024 roku Guardian zbadał ponad 600 zgonów bezdomnych, które wskazują na systemowe zaniedbania - brak mieszkań socjalnych i interwencyjnych, niedofinansowanie usług dla bezdomnych oraz luki w systemie opieki zdrowotnej - przyczyniające się do przedwczesnych zgonów wśród śpiących na ulicy, skutkujące trzydziestoletnią różnicą w średniej długości życia w porównaniu z ogólną populacją. To nie różnica; to przepaść z napisem 'Porzućcie nadzieję, którzy tu wchodzicie'.
Dane z Australian Institute of Health and Welfare pokazują, że lista oczekujących na mieszkania socjalne dla osób w 'największej potrzebie' pogarsza się z roku na rok od 2015 roku, osiągając rekordowy poziom w czerwcu 2024. W ciągu ostatnich dwóch lat dane AIHW pokazują również, że liczba osób już bezdomnych, gdy po raz pierwszy skorzystały z usług dla bezdomnych, wzrosła o 11%, a liczba osób śpiących na ulicy na początku wsparcia wzrosła o 25%.
W sobotę 37-letnia matka trafiła do szpitala po tym, jak jedno z jej nowo narodzonych bliźniąt zmarło. Kobieta mieszkała w obozowisku bezdomnych nad plażą Wagga, nad brzegiem rzeki Murrumbidgee. Mieszkańcy obozowiska powiedzieli ABC, że nie mają dokąd pójść - stwierdzenie, które powinno być porażką polityki, a nie wyborem stylu życia.
W Australii Zachodniej Mary Ann Miller, młoda aborygeńska matka siedmiorga dzieci, zmarła na sepsę 28 marca po eksmisji z mieszkania socjalnego. Czekała na mieszkanie, mimo że była ofiarą domniemanej przemocy domowej. Te dwie śmierci mają miejsce kilka miesięcy po tym, jak młody Nepalczyk, Bikram Lama, został znaleziony martwy w Hyde Parku.
Lama spał na ulicy w pobliżu ruchliwego wejścia do stacji St James i zmarł w swoim śpiworze w krzakach nad wejściem do tunelu. Jego ciało leżało tam przez tydzień, zanim zostało odkryte. Władze wciąż czekają na test DNA, aby oficjalnie potwierdzić tożsamość Lamy, po tym jak poprosiły o próbki od jego rodziny w odległej wiosce w Makwampur, na południe od Katmandu.
Pracownicy wsparcia mówią, że jego śmierć uwydatnia znaczące luki w usługach wsparcia dla nierezydentów - tych, którzy przyjechali do Australii legalnie, ale których wizy wygasły. Bo najwyraźniej, jeśli jesteś bezdomny i nie jesteś obywatelem, jesteś tylko niewygodnym turystą bez dokąd pójść.
Profesor Lisa Wood z University of Notre Dame, która prowadziła przełomowe badania nad zgonami bezdomnych, powiedziała, że okoliczności tych zgonów są szokujące i muszą doprowadzić naród 'do momentu przełomowego w reakcji na bezdomność'. 'To otrzeźwiające oskarżenie o społeczne porzucenie i systemową porażkę' - powiedziała. 'Niewielu zaprzeczy, że Australia znajduje się w środku kryzysu bezdomności i mieszkaniowego. Rządy ogłosiły znaczne inwestycje w odpowiedzi, ale wiele z tych działań politycznych wydaje się opierać na założeniu, że możemy po prostu wybudować się z kryzysu bezdomności.'
Wood powiedziała, że mieszkalnictwo musi być wyraźnie uznane za prawo człowieka, a nie towar.