Co najmniej 188 osób zginęło, a setki są ranne po tym, jak dwa potężne trzęsienia ziemi nawiedziły Wenezuelę późnym popołudniem w środę, a tysiące kolejnych obawia się, że zginęły, gdy ekipy ratownicze przeszukują gruzy wzdłuż zniszczonego północnego wybrzeża. Tymczasowa prezydent Wenezueli Delcy Rodríguez ogłosiła stan wyjątkowy i pozostaje w stałym kontakcie z administracją Trumpa, która obiecała 150 milionów dolarów pomocy – bo nic tak nie mówi „troszczymy się” jak czek wystawiony po fakcie.
Ponad 100 budynków zawaliło się w La Guaira, małym nadmorskim stanie na północ od Caracas, który ucierpiał najbardziej, według Biura ONZ ds. Koordynacji Spraw Humanitarnych (Ocha). Zniszczenia przytłaczają lokalne władze, co jest trochę jak powiedzenie, że ocean jest mokry. Oprócz La Guaira, najbardziej dotknięte regiony to Caracas, Miranda, Aragua, Carabobo i Falcón.
Jedno z trzęsień miało magnitudę 7,5 – najsilniejsze w kraju od 1900 roku – a poprzedził je wstrząs o magnitudzie 7,2 zaledwie 39 sekund wcześniej. Ta urocza para znana jest jako „dublet”, co brzmi jak tenisowa wpadka, ale w rzeczywistości jest to zjawisko geologiczne, w którym dwa trzęsienia o podobnej sile następują szybko po sobie. Dublety są rzadsze niż typowe trzęsienia, ale skomplikowany uskok Bocono w Wenezueli najwyraźniej lubi się popisywać.
Przed trzęsieniami ziemi szacowano, że około 7,9 miliona Wenezuelczyków potrzebowało już pomocy humanitarnej, poinformował Oxfam w czwartek. Bo po co mieć kryzys, skoro można mieć kryzys na kryzysie? „To wydarzenie pogłębia i tak już poważny kryzys humanitarny” – powiedział Magnus Corfixen, szef pomocy humanitarnej Oxfam, co może być niedopowiedzeniem dekady.
Pakiet pomocowy rządu USA obejmuje 50 milionów dolarów dla grup pomocowych już działających w Wenezueli i 100 milionów dolarów na fundusz humanitarny ONZ. Tymczasem premier Kanady Mark Carney zasugerował ponowne otwarcie ambasad w Wenezueli i Iranie, zauważając, że „zaangażowanie to nie poparcie” – dyplomatyczny sposób na powiedzenie „nie możemy pomóc ludziom, jeśli nas tam nie ma”.
Hector Moran Cirkovic, 61-letni były architekt, był w klubie plażowym w Catia La Mar, gdy uderzyły trzęsienia. Widział, jak pięć budynków zawaliło się „pionowo na moich oczach”, a około 30 w okolicy. „Bawiliśmy się tam jako dzieci; to naprawdę szokujące” – powiedział. „To było brutalne i bardzo szybkie”. On i jego rodzina wrócili do domu zablokowanymi drogami, mijając zniszczone budynki i ciała. Jego własny dom ocalał, z tylko zablokowaną windą, potłuczonymi przedmiotami i fortepianem, który postanowił przemieścić się przez pokój.
Meksyk wysłał zespół wojskowych ratowników i personel medyczny, a prezydent Claudia Sheinbaum napisała na X, że „Meksyk zawsze i będzie solidarny”. Kanada również przygotowuje pomoc humanitarną. Pentagon mówi, że jest gotów pomóc, oferując „niezrównane zdolności transportu lotniczego, logistyki i operacyjne” – bo nic tak nie mówi „jesteśmy tu, by pomóc” jak amerykańskie wojsko pojawiające się z dużymi samolotami.
Liczba ofiar śmiertelnych wynosi obecnie 188, rannych 1520, a 157 zaginionych. Jorge Rodríguez, przewodniczący zgromadzenia narodowego, wezwał obywateli do zgłaszania zaginionych krewnych. W Caracas atmosfera jest napięta: ludzie robią zakupy w panice, śpią w samochodach lub na krzesłach na ulicy, a prąd jest nieregularny. To ponure przypomnienie, że nawet w 2026 roku natura wciąż może rzucić krzywą – lub dwie.