Nepal wydał rekordową liczbę pozwoleń na wejście na Mount Everest tej wiosny, poinformowali urzędnicy w piątek, budząc obawy przed dużym ruchem na najwyższej górze świata. Bo nic tak nie mówi „przygoda życia” jak stanie w kolejce na wysokości 29 000 stóp.
Według danych Departamentu Turystyki (DoT), na dzień 8 maja Nepal wydał 492 pozwolenia tylko na Everest, przynosząc przychód ponad 7,1 miliona dolarów. Poprzedni rekord został ustanowiony w 2023 roku, kiedy wydano 478 pozwoleń na zdobycie Everestu. W zeszłym roku nepalskie władze wydały 468 pozwoleń. Najwyraźniej wiadomość „proszę, przestańcie tu przyjeżdżać” nie dotarła.
Ogółem wydano 1134 pozwolenia wspinaczkowe na 30 szczytów na nadchodzący sezon, przynosząc rekordowy przychód ponad 8,3 miliona dolarów. To dużo pieniędzy dla kraju, który w tym roku musiał też zmierzyć się z buntem pokolenia Z i wojną Izrael-Iran.
„Mimo protestów pokolenia Z i wojny Izrael-Iran, rekordowa liczba wspinaczy wzięła pozwolenia w tym sezonie. To naprawdę historyczne” – powiedział dpa rzecznik DoT Himal Gautam. Tak, naprawdę historyczne – jak przeżycie protestu i wojny tylko po to, by utknąć w kolejce na górze.
We wrześniu himalajski kraj został wstrząśnięty poważnymi niepokojami po zakazie platform mediów społecznościowych, który wyprowadził na ulice dziesiątki tysięcy głównie młodych protestujących, potępiających powszechną korupcję i nepotyzm. Co najmniej 76 osób zginęło w tak zwanych protestach pokolenia Z. Więc gdy młodzież walczyła o demokrację, departament turystyki sprzedawał bilety do pułapki śmierci.
Według doniesień nepalskich mediów, powodem rekordowej liczby wydanych pozwoleń jest zamknięcie przez Chiny wejścia na Everest od strony tybetańskiej. Oficjalne dane w Nepalu pokazują, że najwięcej wniosków w tym roku pochodzi z Chin, następnie z USA i Indii. Nic tak nie mówi „wciąż przyjeżdżamy” jak zamknięta granica.
Oczekuje się, że wzrost liczby wspinaczy pobudzi gospodarkę Nepalu, ale niektórzy obawiają się korków na Evereście z powodu opóźnionych przygotowań do zdobycia szczytu. Bo nic tak nie pobudza gospodarki jak ludzie płacący za stanie w kolejce i ewentualną śmierć.
W przeszłości zatłoczenie na szczycie pozostawiało wspinaczy uwięzionych na godzinach w tak zwanej strefie śmierci z niskim stężeniem tlenu, przyczyniając się do zgonów, które według niektórych wspinaczy i ekspertów były do uniknięcia. Do uniknięcia, owszem, ale nie tak dochodowe.
W porównaniu z poprzednimi latami, tej wiosny pierwsze zdobycie szczytu zostało opóźnione o prawie dwa tygodnie z powodu niestabilnych warunków lodowych, złej pogody, przeszkód logistycznych i sporu o użycie dronów. Gautam powiedział jednak, że sezon przebiega zgodnie z planem. Co jest trochę jak stwierdzenie, że dziewiczy rejs Titanica przebiegł zgodnie z planem.
Sezon wspinaczkowy na Everest zazwyczaj skupia próby zdobycia szczytu w ciągu kilku dni lub tygodni w maju, kiedy warunki pogodowe są najbardziej stabilne. Po maju rosnące temperatury przyspieszają topnienie lodowca Khumbu, zmuszając wyprawy do zakończenia. Więc jeśli chcesz umrzeć, pospiesz się.