Minister pracy ostrzega przed 'doomscrollowaniem' przez liderów jak torysi

Partia Pracy nie powinna „doomscrollować” przez liderów jak Konserwatyści – powiedział minister społeczności Steve Reed, apelując do posłów, aby nie występowali przeciwko Keirowi Starmerowi po majowych wyborach. Rada pojawia się w momencie, gdy posłowie obawiający się, że Starmer nie jest w stanie poprowadzić partii do następnych wyborów powszechnych z powodu swojej niepopularności, dyskutują, czy ustalić harmonogram jego odejścia.

Starmer może również stanąć w obliczu bezpośredniego wyzwania dla przywództwa, choć potencjalni kandydaci, w tym Wes Streeting i Angela Rayner, podobno nie zamierzają ruszyć pierwsi przeciwko niemu. Posłowie powiedzieli Guardianowi, że są sceptyczni wobec pomysłu listu wzywającego premiera do ustalenia harmonogramu odejścia – choć niektórzy mają nadzieję, że dłuższy termin przyniósłby korzyści burmistrzowi Wielkiego Manchesteru, Andy'emu Burnhamowi, dając mu czas na powrót do Westminsteru.

Reed powiedział, że większość posłów i lokalnych liderów nie chce wywoływać chaosu związanego z wyzwaniem dla przywództwa. „Rozmawiam z wieloma moimi kolegami posłami, oczywiście, cały czas, ale także z liderami rad, i są oni zmęczeni i znudzeni tą psychodramą” – powiedział. „Chcą, abyśmy jako partia skupili się na tym, co musimy zrobić, aby zdobyć głosy w nadchodzący czwartek”.

Partia Pracy może stracić ponad 1500 mandatów w radach w całej Anglii, stanąć w obliczu walki o drugie miejsce w Szkocji i perspektywy utraty Walii po stuleciu dominacji, pozostawiając tysiące wściekłych lokalnych polityków, którzy postrzegają siebie jako ofiary niepopularności rządu. Jednak zdecydowana większość ministrów gabinetu podobno nie chce występować przeciwko Starmerowi.

„Na tylnych ławach panuje samozadowolenie” – powiedział jeden z ministrów gabinetu. „Szczególnie wśród nowych posłów, że każdy lider Partii Pracy mógłby wygrać [ostatnie] wybory, więc nie doceniają Keira, i myślą, że mogą knuć i mówić, że powinniśmy go zastąpić. Mylą się”. Drugi minister gabinetu powiedział, że nowi posłowie z 2024 roku doświadczyli tylko „górki cyklu” – wygrywania wyborów, a nie stawiania czoła klęsce w środku kadencji – i w rezultacie czują się niespokojni. Trzeci powiedział, że posłowie naciskający na Starmera, aby ustalił harmonogram, są sojusznikami Burnhama. „Chodzi naprawdę o presję, aby wpuścić Andy'ego z powrotem do partii”.