Manchester United wysunęli się na prowadzenie w coraz bardziej zatłoczonym wyścigu o podpisanie Mateusa Fernandesa z West Hamu, pomocnika wycenionego na chłodne 80 milionów funtów – cena, która najwyraźniej nie sprawia, że Arsenal krztusi się herbatą. Arsenal, Real Madryt i Paris Saint-Germain również kręcą się wokół, ale United wykonali 'najsilniejsze wczesne ruchy', zapewne dlatego, że już odkurzyli półkę na jego trofeum.
West Ham, świeżo zdegradowany z Premier League i opatrujący stratę w wysokości 104,2 miliona funtów z zeszłego roku, ma nadzieję, że ktoś wyłoży pełne 80 milionów za Fernandesa. Ale ponieważ klub musi zebrać ponad 100 milionów funtów ze sprzedaży transferowej tego lata, mogą być zmuszeni obniżyć tę cenę szybciej, niż powiesz 'finansowe fair play'. Fernandes, który dołączył do West Hamu z Southampton za 38 milionów funtów zeszłego lata, stał się jednym z ich nielicznych pozostałych aktywów wartych drugiego spojrzenia.
United desperacko chcą załatać swoją pomoc po tym, jak Casemiro odszedł na darmowym transferze, a już złapali Édersona z Atalanty. Fernandes jest uważany za ich najbardziej prawdopodobny cel, jeśli zostanie w Anglii, ale źródła szepczą, że Real Madryt – teraz pod wodzą nowo mianowanego José Mourinho – może wrzucić kij w szprychy. United, wciąż naznaczeni poprzednią kadencją Mourinho, obawiają się przegranej z byłym menedżerem.
Arsenal tymczasem uważa, że 80 milionów funtów to trochę za dużo za Fernandesa, co jest bogate w słowa od klubu, który kiedyś wydał 72 miliony funtów na Nicolasa Pépé. United są bardziej optymistyczni, zwłaszcza po uświadomieniu sobie, że prawdopodobnie zostaną przelicytowani przez Manchester City za Elliota Andersona. Fernandes, jak się wydaje, jest opcją przyjazną dla budżetu – względnie rzecz biorąc.
West Ham szykuje się na masową exodus, gdy spadają do Championship. Jarrod Bowen i Crysencio Summerville wzbudzają zainteresowanie, a Summerville może podnieść swoją wartość na Mistrzostwach Świata. A Taty Castellanos, argentyński napastnik, jest podobno opcją dla Evertonu, bo nic tak nie mówi 'walka o utrzymanie' jak napastnik, który nie mógł się przebić do podstawowego składu w Gironie.