Litwa zniosła alert powietrzny po tym, jak podejrzany dron wojskowy zbliżający się z Białorusi postanowił zrobić sobie wycieczkę krajoznawczą pod Wilnem zamiast siać zamęt. Minister obrony kraju, za pośrednictwem Reutersa, potwierdził, że dron przeleciał nad Lentvaris, po czym skręcił w innym kierunku. Władze wciąż próbują ustalić, czy się rozbił, opuścił kraj, czy po prostu się zgubił - ale są pewne, że to był dron wojskowy, bo nic tak nie mówi „spokojne niebo” jak niezidentyfikowany bojowy statek powietrzny.

Tymczasem Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte, najwyraźniej ciesząc się rolą europejskiego wyjaśniacza, odpowiadał na pytania o krytykę sojuszu ze strony Donalda Trumpa. Rutte, z cierpliwością nauczyciela przedszkola, twierdził, że podejście Trumpa jest „zdrowe”, bo zmusza Europę do większego wysiłku. „Hej, Europa - z Wielką Brytanią, Turcją i Norwegią - to ponad 500 milionów ludzi” - powiedział. „Mamy do czynienia z Rosją liczącą 120-140 milionów ludzi, a jesteśmy nadmiernie uzależnieni od jednego sojusznika z 350 milionami ludzi. To nie jest długoterminowo zrównoważone i ten jeden sojusznik nie może w kółko tłumaczyć tego swojemu społeczeństwu”. Tłumaczenie: Europa musi przestać pasożytować na amerykańskim budżecie wojskowym.

Rutte odniósł się również do swojej propozycji, by europejscy członkowie NATO przeznaczali 0,25% swojego PKB na pomoc dla Ukrainy. Przyznał: „Nie sądzę, żeby ta propozycja została przyjęta”, bo najwyraźniej proszenie krajów, by dołożyły się do własnej obrony, to odważny, kontrowersyjny krok. Chciał debaty o tym, jak utrzymać Ukrainę na powierzchni, zauważając: „Ukraina nie może przetrwać bez tego kluczowego przepływu amerykańskiego sprzętu, w tym systemów przeciwrakietowych i przechwytujących. To kluczowe rzeczy”. Innymi słowy, proszę przestać udawać, że to opcjonalne.

W sprawie incydentu z estońskim dronem - gdzie rumuński F-16 stacjonujący na Litwie zestrzelił ukraińskiego drona nad Estonią - Rutte pochwalił „spokojną, stanowczą i proporcjonalną odpowiedź” NATO. Dodał: „Jeśli drony pochodzą z Ukrainy, nie są tam dlatego, że Ukraina chciała wysłać drona na Łotwę, Litwę czy Estonię. Są tam z powodu lekkomyślnego, nielegalnego ataku Rosji na pełną skalę od 2022 roku”. Odmówił komentarza, czy myśliwce to najlepszy sposób walki z dronami, zapewne dlatego, że odpowiedź jest oczywista, ale politycznie niewygodna.

Rutte unikał też pytań o wycofanie wojsk amerykańskich z Niemiec i Polski, zamiast tego chwaląc „Europejczyków i Kanadyjczyków masowo zwiększających wydatki na obronność”. Zgodził się z wiceprezydentem USA JD Vancem, że Europa musi odgrywać większą rolę w NATO, zauważając, że dostosowania będą następować „z czasem w sposób uporządkowany” w miarę przesuwania się uwagi USA na Azję. Wskazał na zapewnienia najwyższego dowódcy NATO Alexusa Grynkewicha, że zmiany nie wpłyną na plany obronne - bo nic tak nie mówi „uporządkowany” jak mgliste zapewnienia.

Zapytany o Włocha Mario Draghiego jako potencjalnego negocjatora UE z Rosją, Rutte nazwał go „bliskim przyjacielem osobistym”, ale odmówił komentarza, mówiąc: „Najpierw UE musi zdecydować, jaką rolę będzie odgrywać. Potem musi być debata, kto może tę rolę pełnić. Zostawiam to UE”. Tłumaczenie: Nie mój cyrk, nie moje małpy.

Na koniec Rutte skrytykował Iran za „bezpośredni atak na wolność żeglugi i globalny handel” poprzez działania w Cieśninie Ormuz, zauważając, że kilka krajów NATO „łączy siły wokół planów zapewnienia wolności żeglugi”. Bo nic tak nie mówi „wolność” jak koalicja wojskowa pilnująca szlaku żeglugowego.

Jeśli chodzi o eskalację retoryki Rosji wobec Łotwy i krajów bałtyckich - twierdzącej, że pozwolą Ukrainie atakować Rosję ze swojego terytorium - Rutte odrzucił to jako „totalnie śmieszne”, dodając, że Rosja o tym wie. Łotwa i Ukraina również nazwały te twierdzenia „kłamstwami”. Więc po prostu kolejny dzień geopolitycznego teatru, z dronami jako mimowolnymi statystami.