Labour MPowie naciskają na limit darowizn politycznych w Wielkiej Brytanii, mając nadzieję, że Andy Burnham da zielone światło, gdy nieuchronnie zostanie premierem. Alex Sobel złożył poprawkę do ustawy o reprezentacji ludu, która obecnie wlecze się przez parlament, ograniczającą indywidualne darowizny do 1 mln funtów. Obecnie nie ma górnej granicy tego, co darczyńcy z Wielkiej Brytanii mogą wsypać do partyjnych skarbonek – bo po co pozwolić, żeby takie drobnostki jak etyka stanęły na drodze dobrej łapówki?
Labour MPowie szacują, że kilkudziesięciu ich kolegów poprze limit, w tym Burnham, który jest powszechnie typowany na następcę sir Keira Starmera jeszcze w tym miesiącu. Starmer jednak nie pała entuzjazmem do tego pomysłu, a ustawa ma zakończyć etap w Izbie Gmin, zanim Burnham przejmie stery 20 lipca. Rząd Starmera może wycofać ustawę i czekać na nowego szefa, albo Burnham może spróbować wprowadzić limit, gdy ustawa trafi do Izby Lordów.
Burnham napisał w e-mailu widzianym przez BBC, że „powinien istnieć limit darowizn politycznych”. W majowej wymianie e-maili z Shaunem Bowlerem z WakeUpGB Burnham stwierdził, że limit „chroniłby przed wrażeniem, że jakakolwiek partia jest nadmiernie wpływana lub kierowana przez jedną osobę lub organizację”. Jeśli chodzi o magiczną liczbę, zasugerował „gdzieś w okolicach 500 tys. funtów” – oczywiście pod warunkiem szerszego przeglądu.
Brytyjskie partie polityczne przyjęły 20,7 mln funtów darowizn w pierwszych trzech miesiącach 2026 roku, według Komisji Wyborczej. Reform UK połknął najwięcej: 9,2 mln funtów, głównie od dwóch zamożnych sponsorów, Christophera Harborne'a i Bena Delo. W zeszłym roku Harborne wrzucił 9 mln funtów na Reform UK – największą pojedynczą darowiznę dla brytyjskiej partii politycznej od żyjącej osoby. Towarzystwo Reformy Wyborczej zauważa, że brak limitu „oznacza, że garstka bardzo bogatych jednostek może nadal wywierać nieuzasadniony wpływ na naszą politykę”. Nie mów.
Limit 1 mln funtów Sobela dotyczyłby tylko indywidualnych darczyńców, pozostawiając nietknięte organizacje zbiorowe, takie jak związki zawodowe – tradycyjnych sponsorów Labour. Inna poprawka Liberalnych Demokratów, podpisana przez kilku posłów Labour, w tym dr Simona Ophera, sugeruje limit 50 tys. funtów plus „jakieś publiczne finansowanie partii politycznych”. Opher oświadczył: „Nie ma mowy, żeby politycy lub partie mogli brać łapówki w wysokości setek tysięcy funtów... To XXI wiek i stać nas na coś lepszego”.
Transparency International chce, aby rząd poszedł dalej. „Ustawa o reprezentacji ludu robi kilka mile widzianych kroków, ale zatrzymuje się przed reformą, która ma największe znaczenie: limitem tego, ile może dać pojedynczy darczyńca” – powiedział Duncan Hames, dyrektor ds. polityki i programów. „Bez tego najbogatsi nadal będą mogli kupować wpływy w naszej demokracji w sposób, na jaki zwykli wyborcy nigdy nie będą mogli sobie pozwolić”.
Rząd wykorzystał już ustawę do zaproponowania rocznego limitu 100 tys. funtów na darowizny od obywateli brytyjskich mieszkających za granicą oraz planuje zakazać darowizn w kryptowalutach dla partii politycznych, w ramach odpowiedzi na przegląd zagranicznej ingerencji finansowej. Reform UK skrytykował te ograniczenia, oskarżając Labour o „duszenie legalnego finansowania swojego głównego rywala”. Harborne, biznesmen z Tajlandii, twierdził, że to on jest „powodem”, dla którego rząd ogłosił limit 100 tys. funtów, i powiedział, że może go zakwestionować w sądzie lub wrócić do Wielkiej Brytanii, aby go obejść.
Podczas wyborów powszechnych w 2024 roku Labour otrzymała więcej darowizn niż wszystkie inne partie razem wzięte: łącznie 9,5 mln funtów, z czego ponad 8 mln funtów pochodziło z zaledwie 10 źródeł. Wśród nich były dwa związki zawodowe, były szef Autoglass Gary Lubner, menedżerowie funduszy hedgingowych Martin Taylor i Stuart Roden, rzeźbiarz Antony Gormley, firma produkcyjna Toledo Productions, inwestor technologiczny Danny Luhde-Thompson oraz były pokerzysta Derek Webb z Kampanii na rzecz Uczciwszego Hazardu. Więc naturalnie partia chce teraz zamknąć drzwi stodoły – po tym, jak koń nie tylko uciekł, ale kupił luksusowe mieszkanie.