Dla tysięcy ludzi, którzy zebrali się na kultowym trawiastym zboczu Wimbledonu, Henman Hill – przemianowanym na tę okazję na Arthur's Seat – by wspierać Arthura Fery'ego, nie był to bajkowy koniec, na jaki mieli nadzieję. Fery został wyeliminowany z mistrzostw przez niemieckiego zwycięzcę wielkoszlemowego i rozstawionego z numerem 2, Alexandra Zvereva, w półfinale, który wielu odważyło się marzyć, że odwróci narrację Dawida z Goliatem. Szacunkowo 3500 fanów tenisa wcisnęło się na każdy skrawek trawy, jaki udało im się znaleźć, by oglądać mecz na dużym ekranie, dopingować rodzimy talent i doskonalić sztukę zbiorowego rozczarowania.
Przed końcem pierwszego seta tłumy stały się tak gęste, że wzgórze – oficjalnie Aorangi Terrace, ale znane też jako Murray Mound – zostało zamknięte, pozostawiając kolejkę sfrustrowanych fanów Fery'ego wijącą się wokół terenów. Jeden z zdesperowanych ochroniarzy zapytał: „Skąd ci wszyscy ludzie się biorą?” – próbując przesuwać widzów blokujących ścieżki z narastającą rozpaczą. Fan wykrzyknął: „To szaleństwo próbować zdobyć miejsce na wzgórzu!”
Deborah Sampson przyjechała z Essex, by osobiście wesprzeć Fery'ego. „To kolejna wschodząca gwiazda Wielkiej Brytanii, po [Andym] Murrayu” – powiedziała. „Myślę, że zasłużył na wygraną, ale to rozczarowujące.” Pocieszała się, że mając 23 lata, „ma przed sobą długą drogę. Wróci w przyszłym roku.” Claire Churchill z Leatherhead powiedziała, że mimo wyniku atmosfera na wzgórzu była „świetna”. „Wszyscy klaskali i angażowali się” – powiedziała, dodając, że ucieszyła się, widząc, jak tłum zgotował mu owację na stojąco, „by okazać szacunek”. „Będąc Brytyjczykiem, to bardzo typowe: 'Och, szkoda', ale jest słabszym graczem, więc spisał się znakomicie.”
Henry Rosenstock z Niemiec kibicował Zverevowi, ale przyznał: „Śledziłem mecze [Fery'ego] i wiem, o co to całe zamieszanie – i tak, jest całkiem spore, znaczy, jest dziką kartą, więc to jeszcze bardziej wyjątkowe.” Fani Fery'ego zaczęli gromadzić się na wzgórzu od momentu otwarcia bram Wimbledonu o 10 rano, niektórzy z laptopami na kolanach lub odbierając nerwowe telefony, lawirując między obowiązkami zawodowymi a urlopem na ostatnią chwilę, by zobaczyć wielką brytyjską nadzieję tenisa.
Gdy mecz się rozpoczął, zwyczajowe uprzejme klaskanie na wzgórzu przerodziło się w głośne okrzyki. Z naruszeniem regulaminu mistrzostw zakazującego dużych flag, jeden z fanów rozwinął angielską flagę z napisem „Król Artur” na górze. George Pitchford z Clapham zdołał wcisnąć się na wzgórze, przybywając godzinę wcześniej. To był jego szósty Wimbledon i powiedział: „To szaleństwo, nigdy nie widziałem takiego tłoku.” Nieco stonowana atmosfera zapanowała, gdy Fery zmagał się z Zverevem w pierwszych dwóch setach. „Gra nie idzie może tak, jakbyś chciał, ale jest przyzwoita” – powiedział Pitchford, zauważając, że Fery wyglądał „trochę wymęczony”. Dodał: „Myślę, że wszyscy są po prostu szczęśliwi, mogąc go zobaczyć. Taka dobra historia, może się teraz skończyć, ale był świetny.”
Johnny Aitkens z Wandsworth przybył dwie godziny przed meczem, by zdobyć miejsce. Zauważył, że tłum był „dość napięty” i powtórzył sentyment wielu: postępy Fery'ego „jakoś mnie zaskoczyły… i nagle pomyślałem: 'łał'.” Mindy Valone z Nowego Jorku i jej przyjaciółka Rebecca Hickim z północnego Londynu przyjechały na Wimbledon specjalnie, by wchłonąć atmosferę wzgórza. „To ekscytujące, to pasjonujące” – powiedziała Valone. Hickim dodała, że wzgórze było „o wiele bardziej zatłoczone” niż podczas jej poprzednich wizyt, z „większym podekscytowaniem i zainteresowaniem.” Sebastian Hazzan z Londynu przyjechał w nadziei znalezienia nowej gwiazdy tenisa do śledzenia. „Naprawdę tęsknię za Andym Murrayem” – powiedział, dodając: „Ale on może być [tym następnym]… Uwielbiam słabszych graczy, a on jest inspiracją.” Hazzan i jego przyjaciółka Eve Eyimah balansowali „jednym palcem na trawie” na skraju wzgórza w desperackiej próbie uniknięcia ochroniarzy. „Są bardzo surowi” – powiedział Hazzan.