Zack Polanski oficjalnie został faworytem Partii Zielonych w wyborach uzupełniających w Holborn i St Pancras – okręgu, który do niedawna zajmował niejaki Keir Starmer. Lokalni członkowie poparli lidera partii, który teraz poważnie rozważa wystartowanie w okręgu zwolnionym przez byłego premiera w poniedziałek.

Źródła w Partii Zielonych potwierdzają, że lokalni członkowie będą mieli ostatnie słowo, ale Guardian rozumie, że miejscowi czują spory sentyment do Polanskiego, a żaden oczywisty rywal-aktywista nie kwapi się, by go wyzwać. Oczekuje się, że nominacje zostaną wkrótce otwarte, a kandydat zostanie wybrany do końca przyszłego tygodnia.

Lorna Jane Russell, liderka Zielonych w radzie Camden, postanowiła zrezygnować, tłumacząc się chęcią skupienia na roli liderki opozycji i ciążą. Najwyraźniej nie każdy może żonglować karierą polityczną i bobasem w drodze.

W rocznicę swojego wyboru 2 września 2025 roku Polanski nazwał wybory uzupełniające „referendum w sprawie zakończenia oszukańczej Brytanii”, dodając, że jest „bardzo podekscytowany kolejnym rozdziałem” dla siebie, Zielonych i narodu. Nic jak stary, dobry polityczny frazes, by poderwać wojska.

Insiderzy partyjni w Londynie wskazują na wzrost członkostwa od czasu objęcia sterów przez Polanskiego, co czyni go oczywistym faworytem. „Byłoby wiele ekscytacji związanej z jego kandydaturą” – zachwycało się jedno źródło. „To rodzaj okręgu, który zawsze miał prominentne postacie, a posiadanie kogoś o profilu Zacka wypadłoby bardzo dobrze.”

Ale zaczekajcie – ten ruch nie jest pozbawiony ryzyka. Okręg od dawna jest twierdzą Partii Pracy, a Polanski mógłby lepiej wypaść, celując w miejsce w Hackney, gdzie Zieloni niedawno wygrali burmistrza, na wypadek, gdyby urzędująca posłanka, taka jak Diane Abbott, kiedyś ustąpiła. W majowych wyborach lokalnych Partia Pracy straciła mandaty, ale zdołała utrzymać radę Camden, a źródła w Partii Pracy są pewne siebie. „To nie jest Gorton i Denton” – prychnęło jedno, nawiązując do okręgu Hannah Spencer, drugiej posłanki Zielonych. „Efekt Burnhama pomoże.”

Tulip Siddiq, posłanka Partii Pracy z Hampstead i Highgate, już prowadzi kampanię, twierdząc, że elektorat Partii Pracy jest „odporny”, a obietnice Andy'ego Burnhama są „przyjmowane z wdzięcznością” przez mieszkańców Camden. Obiecuje być „codziennie w terenie, dawać z siebie wszystko”. Jakie to wzruszające.

Partia Pracy nie zastosuje listy samych kobiet, a swojego kandydata ogłosi do przyszłej środy. Faworytką jest Sagal Abdi-Wali, była dziecięca uchodźczyni z Somalii, która od maja przewodzi radzie Camden. „Ma przekonującą historię osobistą” – powiedziało źródło w Partii Pracy – „i może dotrzeć do ludzi wszystkich wyznań i środowisk”. W grze jest też Adam Hug, były lider rady Westminster, który stracił stanowisko w majowych wyborach lokalnych, oraz Nash Ali i Rishi Madlani, odpowiednio były burmistrz Camden i radny.

Abdi-Wali jest blisko Starmera, a lokalne źródła ostrzegają, że spadochroniarz z zewnątrz spotkałby się z „ostrą krytyką”. Jeden z insiderów Partii Pracy rozważał: „Ciekawe będzie, czy Burnham będzie miał taki sam urok w północnym Londynie jak w Makerfield. Wiele polityk, o których mówi, wydaje się bardziej skierowanych do reszty kraju, a nie do Londynu.” Rzeczywiście, bo nic tak nie mówi „Londyn” jak północny akcent i manifest o rozkładzie jazdy autobusów.