Geoscience Australia potwierdziło, że dziś rano dwa małe trzęsienia ziemi wstrząsnęły Nową Południową Walią, bo najwyraźniej kraj uznał, że potrzebuje odrobiny geologicznych wrażeń przed śniadaniem.
Trzęsienie o magnitudzie 3.4 nawiedziło okolice Orange około godziny 5:45 rano, a co najmniej 108 osób zgłosiło, że odczuło wstrząsy – prawdopodobnie zastanawiając się, czy wstać, czy przewrócić się na drugi bok i czekać na wstrząsy wtórne. Drugie, nieco mniej popularne trzęsienie o magnitudzie 3.2 uderzyło w pobliżu Wilcannii dwie godziny wcześniej, imponując dokładnie dwóm osobom.
Tymczasem, w osobnym pokazie robienia rzeczy na trudną modłę, nienazwany polityk oświadczył, że wybieranie łatwiejszej politycznej ścieżki jest dla mięczaków. „Jeśli mamy wybór między pójściem łatwiejszą polityczną ścieżką a zrobieniem czegoś trudniejszego, ale słusznego w interesie szczególnie kupujących pierwsze mieszkanie, młodych ludzi, pracowników w systemie podatkowym, to będzie warto” – powiedział, najwyraźniej jednocześnie naprawiając rynek mieszkaniowy jedną ręką, a system podatkowy drugą.
Przyznał, że nieunikniona jest partyjna krytyka, dodając: „Oczywiście, trwa wielka partyjna kampania polityczna przeciwko tym zmianom. Rozumiemy to. Przewidywaliśmy to. Spodziewaliśmy się tego. Ale warto, bo naszą pracą nie jest tylko wybieranie łatwych politycznych opcji”. Bo nic tak nie mówi „jesteśmy poważni w kwestii reform” jak długa prewencyjna obrona przed krytyką, która jeszcze w pełni nie wybuchła.
„Ważniejsza niż polityka jest poprawność polityki, poprawność treści. Bo ostatecznie najważniejsze jest to, że system podatkowy i rynek mieszkaniowy są zepsute. Działamy, aby to naprawić” – podsumował, pozostawiając wszystkich z pytaniem, czy trzęsienia ziemi były metaforą, czy po prostu bardzo niewygodnym porankiem.