Tony Mortimer, człowiek, który dał nam 'Deep' i tysiące nastoletnich zauroczeń w latach 90., przygotował szczerą playlistę dla The Guardian, ujawniając piosenki, które go ukształtowały – i tę, która wysłała imprezowiczów do baru.
Jego pierwszym zakupionym singlem było 'Shut Up' Madness, kupione za drobniaki z kanapy w sklepie płytowym na Hoe Street w Walthamstow w Londynie. 'Dało mi to pewną niezależność w świecie, kiedy mogłem wybrać, co chcę' – powiedział Mortimer, udowadniając, że nawet w wieku dziewięciu lat już kuratorował.
Karaoke? Tylko raz, 'bardzo głośno i kompletnie pijany sake w Japonii'. Sake uderzyło go 'jak młot' po zwodniczo łagodnym początku. Gdyby musiał to zrobić ponownie, wybrałby 'House of Love' East 17 – strategiczny wybór człowieka, który wie, że będzie musiał pamiętać słowa.
Na imprezach Mortimer przysięga na 'Gonna Make You Sweat (Everybody Dance Now)' C&C Music Factory ('jak porażenie prądem') i 'Finally' CeCe Peniston, gdy sam gra. Ale zdarzyło mu się też opróżnić parkiet: 'Raz byłem samolubny i zagrałem Let the Music Play Shannon – i wszyscy poszli do baru.'
'Romeo and Juliet' Dire Straits jest teraz nie do słuchania, związane ze wspomnieniami o zmarłym bracie grającym to na gitarze. 'To piękna piosenka, ale teraz mnie przygnębia' – powiedział.
Piosenka, którą lubi w tajemnicy, ale twierdzi, że nienawidzi? 'Patience' Take That. 'Nasza rywalizacja zawsze była z przymrużeniem oka. Potajemnie się lubiliśmy. Rywalizacja była bardziej między naszymi fanami' – wyznał Mortimer, ostudzając dziesięciolecia waśni boysbandów.
Piosenką, która zmieniła jego życie, jest, jak można się spodziewać, 'Deep'. 'Wiem, że to moja, ale otworzyła tyle drzwi. Bez tej piosenki nie byłoby zespołu.'
Poranki nie są jego mocną stroną, ale pomaga remiks 'Sun Is Shining' Boba Marleya autorstwa Funkstar De Luxe. 'Ostatnio jeżdżę na rowerku stacjonarnym rano, żeby schudnąć' – dodał.
'Someone Like You' Adele doprowadza go do płaczu. 'To ton jej głosu. Brzmi tak szczerze. Widać, że pochodzi z miejsca, które jest dla niej naprawdę uczciwe.'
Na swój pogrzeb chce 'Always Look on the Bright Side of Life' Monty Pythona. 'To moja ostatnia szansa, by wywołać uśmiech na ich twarzach' – powiedział. Ale jest pragmatyczny: 'Kiedy umrę, ludzie mogą grać, co chcą. Mogą zagrać Ding-Dong! The Witch Is Dead...'