Wychodząc z założenia, że nigdy nie jesteś zbyt ugotowany, by zdobyć nowy slogan, Keir Starmer wielokrotnie ostrzegał w tym tygodniu, że jesteśmy w „walce o duszę naszego narodu”. Chciałbym, żeby przestał to mówić. Myśl, że twoją własną duszą walczą Nigel Farage, Keir Starmer, Zack Polanski, Kemi Badenoch i inni, jest jak coś z zapieczętowanej sekcji Piekła Dantego. Gdyby to było w podziemnym menu, chyba wybrałbym Szatańskie Odrzynanie. Tak czy inaczej: wchodzi Andy Burnham.

Do tego mamy już współrzędne. Bitwa o duszę narodu odbędzie się nie w dziesiątym kręgu piekła, ale w Makerfield. Lokalny poseł i okropny mały przypis Josh Simons zrezygnował, aby Król Północy miał drogę do Królewskiej Przystani, gdzie – chyba? – musi zabić swoją ciotkę po przypadkowym ruchaniu jej. Procedury Partii Pracy są bardzo tajemne.